Zawodnicy Trefla musieli do niedzieli, czyli do ostatniego spotkania sezonu zasadniczego pomiędzy Legią Warszawa i Kingiem Szczecin, czekać na swojego ćwierćfinałowego przeciwnika.

Reklama

Dochodziły do nas słuchy w jakim składzie King może stawić się w stolicy. Założyliśmy że przegra i przygotowywaliśmy się do konfrontacji ze Śląskiem. Wiadomo jakim potencjałem dysponują poszczególne ekipy i wydaje się, że na ten moment najmocniejsze są Stelmet i Stal Ostrów. Play off jest jednak długi, nie można wykluczyć kontuzji i role mogą się odwrócić. Kolejnym rywalem jest koronawirus, który każdemu jest w stanie pomieszać szyki, dlatego w czterech parach nie można wskazać faworyta. Awans do półfinału czy nawet finału nie przekracza możliwości żadnej drużyny – ocenił Stefański.

W ćwierćfinale rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw. Dwa pierwsze spotkania w parze Trefl – Śląsk odbędą się we wtorek i piątek we Wrocławiu, natomiast w poniedziałek 5 kwietnia gospodarzem meczu będą sopocianie.

W tym sezonie zawodnicy Trefla dwa razy okazali się lepsi od swojego najbliższego rywala - 10 listopada triumfowali we własnej hali 79:60, natomiast 30 stycznia na wyjeździe 85:82.

Dobrze, że wygraliśmy te dwa spotkania, ale teraz nie można przykładać do nich specjalnej wagi. Faza play off rządzi się swoimi prawami, czeka nas nowe rozdanie i wszystko rozpoczyna się od nowa. Chcemy wrócić do Sopotu z jak najlepszym bilansem, jednak obecnie trudno mówić o odzyskaniu atutu własnego boiska. W dobie pandemii, bez kibiców na trybunach, jest to dość iluzoryczne. Na pewno w każdym meczu wyjdziemy się bić i walczyć o zwycięstwo – podkreślił.

Stefański docenia klasę rywali i uważa, że ta drużyna nie przez przypadek uplasowała się po sezonie zasadniczym na czwartej pozycji.

Śląsk to dobrze dobrany kolektyw z podzielonymi rolami. Ma niezłych strzelców w postaci Amerykanów Elijaha Stewarta i Kyle Gibsona, a pod koszem umiejętnie sobie radzi Olek Dziewa. Swoją rolę dobrze wypełniają także zawodnicy zadaniowi jak Michał Gabiński, Mateusz Szlachetka i Szymon Tomczak. Na tym też polega siła tego zespołu – stwierdził.

W konfrontacji ze Śląskiem 38-letni szkoleniowiec nie będzie miał do dyspozycji wszystkich zawodników – w najbliższych spotkaniach nie wystąpi zmagający się urazem mięśnia dwugłowego rozgrywający TJ Haws. Na początku marca w jego miejsce zakontraktowano Serba Nikolę Radicevica.

Prawdopodobnie Amerykanin w tym sezonie nie pojawi się już na boisku. Na szczęście pozostali koszykarze są zdrowi i gotowi do gry – podsumował.