Hawks pierwszy od czterech lat udział w decydującej fazie rozgrywek zapewnili sobie pokonując we własnej hali Washington Wizards 120:116.

Reklama

Trae Young z dorobkiem 33 punktów był najskuteczniejszy wśród gospodarzy, ale kluczowa okazała się udana próba "za trzy" Johna Collinsa 24 s przed końcową syreną, po której "Jastrzębie" wyszły na prowadzenie 117:116. Wcześniej również takim rzutem straty miejscowych zmniejszył Serb Bogdan Bogdanovic. Goście od stanu 116:111 już nie trafili do kosza.

Na początku marca zwolnionego trenera Hawks Lloyda Pierce'a jako tymczasowy zastąpił Nate McMillan. Pod wodzą tego szkoleniowca, który według niektórych amerykańskich ekspertów zasłużył nawet na nominację do miana "Trenera Roku" drużyna ma bilans 25-11, potrafiła pokonać kilku ligowych tuzów i po czterech latach zameldowała się w play off.

"To pokazuje, że umiejętności i potencjał w zespole były. Musieliśmy tylko je uwolnić, ktoś musiał nam w tym pomóc" - skomentował Young.

Liderem Wizards był tradycyjnie Russell Westbrook. Dwie doby po tym, jak osiągając 182. w karierze tzw. triple-double poprawił rekord legendarnego Oscara Robertsona pięciu zbiórek zabrakło mu, by odnotował 183. potrójną zdobycz. Punktów uzbierał 34, a asyst dodał 15.

Stołeczna ekipa toczy korespondencyjny pojedynek z Chicago Bulls o ostatnie miejsce premiowane w miniturnieju barażowym o udział w play off. Obecnie z 32 wygranymi i 38 porażkami zajmuje 10. pozycję na Wschodzie, a bilans "Byków" to 29-40.

W barażu zagrają na pewno Boston Celtics, którzy szansę na bezpośredni awans do play off stracili przegrywając z Cleveland Cavaliers 94:102.

Goście wystąpili mocno osłabieni. Wiadomo już, że Jaylen Brown zakończył sezon, a Marcus Smart i Kemba Walker też nie są w pełni sił. Liderem "Celtów" z 29 pkt był Jayson Tatum.

"Kawalerzyści" w ostatnim w sezonie występie w swojej hali wykorzystali kłopoty rywali i przerwali serię 11 porażek. Kevin Love uzyskał 30 punktów, a Collin Sexton dodał 28.

Porażka bostończyków sprawiła, że pewni występu w play off są już także zawodnicy New York Knicks (38-31), którzy czekali na to od 2013 roku, gdy doszli do półfinału konferencji.

Jeśli Celtics (35-35) utrzymają siódmą lokatę na Wschodzie, będą mieć w barażu dwie szanse na awans do play off. Zagrają na początek albo z Indiana Pacers (33-36), albo z Charlotte Hornets (33-36).

Na Zachodzie pewne udziału w play off są cztery zespoły: Utah Jazz, Phoenix Suns, Los Angeles Clippers i Denver Nuggets.

Blisko celu są także koszykarze Portland Trail Blazers i Dallas Mavericks, którzy z bilansem 41-29 zajmują piątą i szóstą lokatę w tabeli konferencji.

Zespół z Oregonu, m.in. dzięki 30 pkt Damiana Lillarda, wygrał w środę w Salt Lake City z walczącymi o miano najlepszej drużyny sezonu zasadniczego "Jazzmanami" 105:98. Z kolei "Mavs" pokonali grających bez czołowych zawodników New Orleans Pelicans 125:107, a najskuteczniejszy na boisku był z 33 pkt Słoweniec Luka Doncic.

Reklama

Zarówno Mavericks, jak i Trail Blazers potrzebują jednej wygranej, by zameldować się w play off, kosztem m.in. Los Angeles Lakers (40-30). Poza obrońcami tytułu, którzy w środę dzięki rzutowi Kyle'a Kuzmy 6,9 s przed końcem wygrali z Houston Rockets 124:122, na ten moment w barażu wystąpiłyby zespoły Golden State Warriors, Mamphis Grizzlies i San Antonio Spurs.

Zasady barażu są takie, że drużyna z miejsca siódmego podejmuje ósmy zespół konferencji, a wygrany awansuje do play off. Z kolei pokonany w tej parze ma drugą szansę mierząc się ze zwycięzcą spotkania między ekipami z lokat 9-10.