Warriors sezon zasadniczy zakończyli dopiero na szóstym miejscu w Konferencji Zachodniej. Niska lokata była efektem przede wszystkim ich słabej gry na wyjazdach. W obcych halach wygrali tylko 11 z 41 spotkań, a u siebie 33 z 41.

Reklama

Mecz od początku był bardzo wyrównany, a najwyższe, dziesięciopunktowe prowadzenie Warriors uzyskali w trzeciej kwarcie. Jednak jeszcze przed jej zakończeniem Kings odrobili stratę i ostatnia część gry zaczynała się przy stanie 91:90 dla "Królów".

Kings największą sześciopunktową przewagę wypracowali na niespełna trzy minuty przed ostatnią syreną. Gdy na zegarze pozostawało 47 sekund Warriors zbliżyli się na punkt, ale odwrócić losów meczu nie zdołali. Wracający po kontuzji Andrew Wiggins spudłował rzut za trzy na 10 s przed końcem, a następnie równo z końcową syreną, również z dystansu, nie trafił Stephen Curry.

Reklama

Drużyna z Sacramento w play off występuje po 17 latach przerwy. Do sobotniej wygranej poprowadził ją De'Aaron Fox. Zdobył 38 punktów, z czego aż 29 w drugiej połowie.

Tacy zawodnicy jak "Foxy" są niezbędni. Warriors nie da się niczym zaskoczyć. Po prostu musisz mieć graczy, którzy w kluczowych momentach trafią do kosza, a on robił to dziś raz za razem - powiedział trener Kings Mike Brown.

Brown w latach 2016-22 pełnił funkcję asystenta głównego szkoleniowca w... Warriors. "Wojownicy" w tym czasie zdobyli trzy tytuły mistrzowskie.

Reklama

Dla Warriors najwięcej punktów - 30 - zdobył Curry.

Mecz numer dwa w poniedziałek, także w Sacramento.

Minionej nocy rozpoczęła się rywalizacja jeszcze w trzech parach w Konferencji Wschodniej. Gładkie wygrane we własnych halach odniosły ekipy Boston Celtics i Philadelphia 76ers.

Celtics już do przerwy prowadzili różnicą 30 punktów w meczu z Atlanta Hawks. Ostatecznie wygrali 112:99, a najlepsi w ich szeregach byli Jaylen Brown (29 pkt i 12 zbiórek) oraz Jason Tatum (25 pkt i 11 zbiórek).

76ers natomiast pokonali Brooklyn Nets 121:101. Joel Embiid zdobył dla zwycięzców 26 pkt, a wśród pokonanych na wyróżnienie zasługuje Mikal Bridges - 30 pkt.

Koszykarzom New York Knicks jako jedynym udało się odnieść zwycięstwo na wyjeździe. Rozstawiona z play off z numerem piątym ekipa pokonała Cleveland Cavaliers (4.) 101:97. Gospodarzom nie wystarczyła świetna gra Donovana Mitchella, który zdobył 38 pkt. Liderem nowojorczyków był Jalen Brunson - 27 pkt.

W niedzielę do gry przystąpią cztery pozostałe pary.