Dziennik Gazeta Prawana logo

Bolt przerwał milczenie po osiemnastu godzinach

29 sierpnia 2011, 11:46
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Bolt przerwał milczenie po osiemnastu godzinach
Newspix
Osiemnaście godzin minęło, zanim rekordzista globu, zdobywca trzech złotych medali olimpijskich Usain Bolt zabrał głos po dyskwalifikacji za falstart w finale 100 m mistrzostw świata w Daegu. "Jestem powtornie zawiedziony" - powiedział jamajski sprinter.

"Co innego jest przegrać po walce, a co innego zostać wykluczonym. Tego uczucia nie da się opisać. Jestem potwornie zawiedziony, choć nie wiem czy to odpowiednie słowo. Nie potrafię po prostu tego wyrazić" - przyznał w poniedziałek niespełna 25-letni lekkoatleta.

Bolt stał się ofiarą wprowadzonego przez IAAF przepisu, dyskwalifikującego każdego zawodnika za popełnienie falstartu. W finale w Daegu Jamajczyk wyraźnie wybiegł z bloków przed strzałem startera.

Otworzyła się wtedy droga do złota dla pozostałych siedmiu sprinterów. Wykorzystał ją inny Jamajczyk Yohan Blake, który zdecydowanie pokonał rywali. Pod niesprzyjający wiatr 1,4 m/s uzyskał czas 9,92 i wyprzedził o 0,16 s Amerykanina Waltera Dixa oraz o 0,17 s reprezentanta Saint Kitts i Nevis Kima Collinsa.

"Po pierwsze chciałbym pogratulować Yohanowi. Cieszę się, że złoto zostało w rękach Jamajczyka" - powiedział Bolt, którego długo namawiano w niedzielę, by wyszedł do dziennikarzy.

Tuż po wykluczeniu uciekł, nie przechodząc nawet przez tzw. strefę mieszaną, gdzie czekały na niego setki dziennikarzy. Szybko zabrał rzeczy, poszedł do autobusu, który zawiózł go do wioski zawodników i zaszył się w swoim apartamencie. Nie chciał rozmawiać nawet ze swoim menedżerem Rickym Simmsem.

Dopiero w poniedziałek po południu miejscowego czasu Bolt zgodził się porozmawiać, ale tylko z Simmsem, który później wydał oficjalne oświadczenie w jego imieniu.

"Jestem znakomicie przygotowany, dlatego nie odpuszczę biegu na 200 m. Bardzo ciężko pracowałem na to, by przyjechać do Daegu w optymalnej dyspozycji. Wszystko wyglądało znakomicie, tylko ten start..." - stwierdził rekordzista świata (9,58 w MŚ Berlin 2009).

"Ale koniec z tym! To już przeszłość i nie chcę do tego wracać. Temat jest dla mnie zamknięty" - oznajmił.

Jamajczyk wystąpi w Daegu jeszcze w biegu na 200 m i sztafecie 4x100. W obu przypadkach będzie bronił tytułów wywalczonych dwa lata temu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj