"" - powiedział Kozakiewicz.
On sam świetnie zdaje sobie sprawę, jak sportowiec przeżywa wiadomość o braku możliwości startu w najważniejszej imprezie czterolecia. Przed laty decyzja polityczna o bojkocie igrzysk w Los Angeles dotknęła jego i pozostałych polskich sportowców.
"" - zaznaczył Kozakiewicz, którego gest "podziękowania" moskiewskiej publiczności za jej zachowanie przeszedł do historii.
30 lipca 1980 roku Kozakiewicz został królem tyczki i to mimo wrogiego nastawienia zgromadzonych na trybunach rosyjskich kibiców, którzy wspierali swojego pupila Konstantina Wołkowa. Wynik Polaka osiągnięty na Łużnikach - 5,78 - był rekordem świata.
W Moskwie zabrakło na starcie sportowców z Zachodu, bo wtedy te kraje postanowiły zbojkotować igrzyska.
"" - dodał Kozakiewicz.
Mistrz olimpijski wskazał, że można wprawdzie zorganizować igrzyska, choćby wzorem imprez piłkarskich, bez publiczności, ale wtedy ta impreza straciłaby sens.
"" - podsumował Kozakiewicz.