Reprezentacja Polski na HMŚ w stolicy Serbii będzie ostatecznie liczyła 24 osoby. W niedzielę ze startu — po zakażeniu wirusem SARS-CoV-2 - zrezygnowała specjalistka od 400 m Anna Kiełbasińska.
- powiedział w rozmowie z PAP Majewski, dwukrotny mistrz olimpijski w pchnięciu kulą.
Apetyt na medale jest wielki
W jego ocenie na papierze wygląda tak, że głównymi kandydatami do medali w polskiej kadrze są sprinterka Ewa Swoboda, specjalistki od 400 m - Justyna Święty-Ersetic i Natalia Kaczmarek, żeńska sztafeta 4x400 m, jak i kulomiot Konrad Bukowiecki.
Liderką światowych tabel w tym roku jest pięcioboistka Adrianna Sułek.
- ocenił Majewski.
Przyznał, że sam jeździł na takie halowe mistrzostwa świata, z których Polska przywoziła 1-2 medale, a nawet 0, jak w 2004 roku z Budapesztu. Majewski wówczas był czwarty.
- dodał.
Zdaniem Majewskiego także absencja niektórych zawodników w sezonie halowym otwiera kolejne szanse przed Polakami.
- mówił w rozmowie z PAP.
Wojciechowski i Lisek bez minimum
Przyznał, że nikt nie spodziewał się takiego wystrzału formy Ewy Swobody, która poprawiła dwa razy własny rekord Polski i złamała barierę 7 sekund wynikiem 6,99. Tylko 10 zawodniczek w historii biegało tak szybko, a rekord świata w biegu na 60 m należy od 1993 roku do Rosjanki Iriny Priwałowej - 6,92.
- powiedział.
Konrad Bukowiecki przystąpi do zmagań w stolicy Serbii z trzecim wynikiem w tym roku na świecie. Pięć lat temu to tam zaczęła się jego wielka kariera, gdy został w Belgradzie halowym mistrzem Europy.
- wskazał Majewski.
Niespodzianką in minus sezonu halowego jest postawa polskich tyczkarzy. Żaden z nich nie jedzie na halowe mistrzostwa świata. Minimum nie zrobili ani Piotr Lisek, ani Paweł Wojciechowski.
Zdaniem wiceprezesa PZLA "bohaterowie są zmęczeni". - ocenił.
- dodał.
Rozmys sprawi niespodziankę?
Zdaniem Majewskiego cały czempionat w Belgradzie to mogą być mistrzostwa rekordów świata. Te możliwe są jego zdaniem także w kobiecym trójskoku czy biegach długich.
Pytany o możliwe niespodzianki na plus w polskiej kadrze wymienił m.in. specjalistę od 1500 m Michała Rozmysa. - powiedział.
Pytany o wykluczenie z mistrzostw zawodników z Rosji i Białorusi po rosyjskiej agresji na Ukrainę powiedział, że była to jedyna słuszna decyzja.
- podsumował Majewski.