Maria Andrejczyk nie awansowała do finału rzutu oszczepem w lekkoatletycznych mistrzostwach świata w Eugene. W eliminacjach wicemistrzyni olimpijska z Tokio osiągnęła dopiero 21. rezultat - 55,47 m. "Cieszę się, że dostaję po dupie, bo to też się przydaje" - powiedziała Polka.
Najlepsza na tym etapie była Japonka Haruka Kitaguchi - 64,32 m. Aby znaleźć się w finałowej dwunastce, należało rzucić co najmniej 59,06.
- mówiła o swoich kłopotach Andrejczyk.
Dodała, że zaszło też wiele zmian w jej życiu sportowym. Doszło m.in. do zmiany trenera. Fin Petteri Piironen zastąpił Karola Sikorskiego.
- podkreśliła wicemistrzyni olimpijska.
Po treningach rzutowych w okresie przygotowawczym, bardzo nieregularnych, Andrejczyk nie mogła podnieść ręki. Jak sama przyznała — regularność była żadna.
- dodała.
W jej głowie są myśli nawet o kolejnej operacji. Ma znów "rozwalony" obrąbek stawowy.
- mówiła o rozlicznych kłopotach zdrowotnych.
Z Eugene Tomasz Więcławski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP