– stwierdził.
Michalczewski, który stracił ojca w wieku 12 lat, sam bardzo szybko po raz pierwszy został tatą - kiedy na świat przyszedł jego pierworodny syn Michał, bokser nie miał jeszcze 19 lat. Cztery lata później rodzina powiększyła się o drugiego syna Nicolasa. Teraz ponownie przyszło mu celebrować ojcostwo. Trzeci syn - Dariusz junior skończy we wrześniu 10 lat, natomiast córka Nel liczy trzy lata.
– zauważył.
Tercet synów nie kontynuuje sportowych tradycji taty. - – przyznał.
Od futbolu, w gdańskim Stoczniowcu, zaczął swoją przygodę ze sportem także sobotni jubilat. Ostatecznie "Tygrys" nie poszedł w ślady najsłynniejszego wychowanka klubu z ulicy Marynarki Polskiej, czyli Andrzeja Szarmacha.
- – skomentował.
Po latach były mistrz świata przyznaje, że z premedytacją zaniedbywał szkolne obowiązki. - – wyjaśnił.
Michalczewski nie ukrywa, że na swojej pięściarskiej drodze spotkał wielu bardziej utalentowanych zawodników, którzy nie odnieśli jednak sukcesów, do których byli predestynowani. - – skonstatował.
Wychowanek Stoczniowca przekonuje, że sam dopracował najgroźniejsza broń, jaką był lewy prosty, dzięki któremu rozstrzygnął na swoją korzyść wiele walk. Tym ciosem rozbijał rywali, a nokautował głównie lewym sierpowym.
– przypomniał.
I to właśnie pojedynek z Jamajczykiem, w którym 14 września 2002 roku w Brunszwiku po raz 22 obronił tytuł mistrza świata w wadze półciężkiej organizacji WBO, szczególnie mocno utkwił mu w pamięci. I to nie tylko ze względu na dramatyczny przebieg. - – podkreślił.
Mistrz świata nie ukrywa, że musiał w swoim życiu podjąć wiele kluczowych, ale jednocześnie trudnych decyzji. Zalicza do nich chociażby przejście w wieku 19 lat ze Stoczniowca do Czarnych Słupsk, pozostanie rok później w Niemczech oraz dość szybkie przejście na zawodowstwo. - – zastanawia się.
Podczas sportowej kariery "champion wszech czasów" federacji WBO poznał wielu sławnych ludzi, ale znajomość z prominentnymi postaciami ze świata polityki, sztuki i sportu nie sprawiła, że zapomniał o kolegach z podwórka. - – dodał.
Po zakończeniu w 2005 roku pięściarskiej kariery Michalczewski oddał się innej sportowej pasji - bieganiu. -– zaznaczył.
"Tygrys", poza piłką nożną, upodobał sobie narty i deklaruje, że nie wyobraża sobie zimy bez wyjazdu w góry. - – zapewnił.
Swoich 50. urodzin jubilat nie będzie obchodził w rodzinnym Gdańsku tylko w Hamburgu. W ten sposób, jak wyjaśnił, nie urazi żadnego ze swoich znajomych. -– zdradził.
Na sobotnie urodziny jeden z najlepszych pięściarzy nie zażyczył sobie jednak specjalnego prezentu. - - podsumował Michalczewski.