Po obfitującym w medale wtorku również środa może być kolejnym udanym dniem dla biało-czerwonych. Nowicki i Fajdek będą mieli okazję potwierdzić, że rzut młotem to prawdziwie polska specjalność. W rywalizacji kobiet bowiem trzecie złoto z rzędu wywalczyła Anita Włodarczyk, a na najniższym stopniu podium stanęła Malwina Kopron.

Reklama

W poniedziałkowych eliminacjach Nowicki osiągnął najlepszy rezultat - 79,78 m. Brązowy medalista poprzednich igrzysk dokonał tego już w pierwszej próbie i spokojnie mógł wrócić do wioski olimpijskiej.

Zrobiłem swoje i tyle. Co mogę więcej powiedzieć? Bardzo się cieszę, że rzutem na zaliczenie udało mi się zrobić kwalifikację. To, że dało to taki wynik, to super. Jest tu bardzo dobre koło, więc mam nadzieję, że w finale będzie znacznie lepiej. Wszystko jest w porządku i tylko rzucać. Jestem stabilny technicznie, dobrze się czuję, jestem przygotowany. Czuję, że jest forma i tylko to udowodnić w środę - zaznaczył Nowicki.

Inaczej było z Fajdkiem. 31-latek nieprzerwanie zdobywa złote medale mistrzostw świata od 2013 roku, ale na igrzyskach mu nie idzie. Zarówno w Londynie (2012), jak i Rio de Janeiro (2016) odpadał w eliminacjach. W Tokio w końcu je przebrnął, ale nie obyło się bez nerwów.

Fajdek rzucił bowiem 76,46, czyli mniej od gwarantującego bezpośredni awans do finału 77,50. Polak musiał czekać na to jak spiszą się rywale i czy wystarczy to, aby znaleźć się w gronie najlepszej dwunastki. Ostatecznie był to dziewiąty rezultat.

Demony wróciły. Nogi miałem odcięte - mówił tuż po eliminacjach.

Początek finału o godzinie 13.15 czasu polskiego.

Do boju, Dobek i żeglarki!

O 14.05 rozpocznie się natomiast finał biegu na 800 m z udziałem Patryka Dobka. Polak nie należy do faworytów, ale do rywalizacji podchodzi bez kompleksów.

Nazwiska nie biegają i z każdym można wygrać - podkreślił.

Reklama

Żeglarki Skrzypulec i Ogar-Hill były liderkami po sześciu startach, ale w niedzielę spadły na drugą lokatę. We wtorek zanotowały najgorszy występ w regatach – w stawce 21 załóg dwa razy dopłynęły na metę na 15. miejscu, co sprawiło, że do środowego podwójnie punktowanego wyścigu medalowego z udziałem 10 czołowych załóg przystąpią z trzeciej pozycji.

Polki tracą do prowadzących Brytyjek Hannah Mills (to aktualna mistrzyni olimpijska oraz wicemistrzyni igrzysk z Londynu z 2012 roku) i Eilidh McIntyre 18, a do drugich, brązowych medalistek igrzysk w Rio de Janeiro z 2016 roku Francuzek Camilli Lecointre i Aloise Retornaz cztery punkty.

Biało-czerwone mają jednak szansę na złoty medal. Tak się stanie, jeśli w ostatnim starcie zajmą pierwszą, a Brytyjki ostatnią lokatę, natomiast Francuzki dopłyną na metę na trzeciej, albo dalszej pozycji. Z kolei srebrny krążek zapewni im wyprzedzenie Lecointre i Retornaz o dwie lokaty.

Na najniższym stopniu podium na pewno staną, jeśli w środę będą piąte. Czwarte Słowenki Tina Mrak i Veronika Macarol tracą do nich dziewięć punktów.

Decydujący wyścig rozpocznie się o 8.33.

Jazda na deskorolce, wspinaczka, kajakarstwo...

W programie igrzysk w Tokio debiutuje jazda na deskorolce. Polskę w konkurencji park będzie w środę reprezentowała mieszkająca na stałe w Stanach Zjednoczonych Amelia Brodka.

W stolicy Japonii również po raz pierwszy toczą się olimpijskie zmagania we wspinaczce sportowej. Eliminacje w kombinacji czekają Aleksandrę Mirosław.

W kajakarstwie kwalifikacje zaplanowane mają Dorota Borowska w C-1 200 m oraz Justyna Iskrzycka i Marta Walczykiewicz w K-1 500 m.

W kolarstwie torowym zaprezentują się Urszula Łoś i Marlena Karwacka w keirinie, a także sprinterzy Mateusz Rudyk i Patryk Rajkowski.

W zapasach w stylu wolnym, w kategorii 57 kg do walki stanie Jowita Wrzesień.

Oprócz Nowickiego, Fajdka i Dobka wystąpi jeszcze spora grupa lekkoatletów: dziesięcioboista Paweł Wiesiołek, siedmioboistka Adrianna Sułek, w eliminacjach oszczepnicy Cyprian Mrzygłód i Marcin Krukowski, w półfinale - 110 m ppł Damian Czykier, 1500 m Martyna Galant, a 400 m Natalia Kaczmarek.