DGP: W jakim stopniu igrzyska europejskie w Polsce są unikalnym wydarzeniem?

Kamil Bortniczuk: Unikalność polskiej edycji, czyli trzecich igrzysk europejskich polega na tym, że po raz pierwszy nadajemy tej imprezie, we współpracy z Europejskim Komitetem Olimpijskim, odpowiednią rangę – igrzysk kontynentalnych. To koncept opracowany na innych kontynentach. Mieliśmy pierwszą edycję igrzysk europejskich w Baku w Azerbejdżanie, gdzie połączono je z dużą imprezą targową, potem zupełnie nieudaną w Mińsku na Białorusi. To się przekładało na spadek zainteresowania i prestiżu. Intencją przy tej edycji było nadanie jej nowej, unikatowej rangi. Przyświecało nam założenie, żeby wszystkie dyscypliny były rozgrywane albo w randze mistrzostw Europy, albo bezpośrednich kwalifikacji olimpijskich, co gwarantowało udział najlepszych zawodników europejskich. Ranga sportowa igrzysk w Polsce jest zatem ogromna. Nawiasem mówiąc, są one porównywane z dwiema poprzednimi edycjami. Jednak bardziej zasadne jest porównanie do wydarzenia sprzed roku w Monachium, gdzie na 50-lecie igrzysk olimpijskich w tym mieście zorganizowano multimistrzostwa Europy. Tamta impreza była powszechnie chwalona i postrzegana jako sukces. Nasza jest dwa razy większa i również z najsilniejszą europejską obsadą.

Reklama

Czy to jest jakaś alternatywa, konkurencja dla klasycznych igrzysk olimpijskich, które przecież w przyszłym roku odbędą się w Europie, w Paryżu?

Nie. Jako Polska jesteśmy nadal krajem na dorobku w międzynarodowej społeczności sportowej, jeżeli chodzi o organizację dużych imprez. Mieliśmy oczywiście Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej 2012, mamy mistrzostwa świata w siatkówce, które z powodzeniem organizowaliśmy, i wiele innych imprez rangi mistrzostw świata, Europy czy pucharów świata. W ostatnim roku odbyło się ich 74. W tym, myślę, że nie będzie gorzej. Dysponujemy środkami, które oferujemy polskim związkom sportowym na promocję sportu poprzez imprezy rangi mistrzowskiej, aby chętniej zgłaszały się do swoich federacji z ofertą ich organizacji w Polsce. Igrzyska europejskie pokazują Polskę jako kraj, który ma doświadczenie i dobrze organizuje imprezy. Docelowo ma to doprowadzić do tego, abyśmy byli poważnie traktowani w kontekście organizacji igrzysk olimpijskich, czy to zimowych, czy letnich. Po raz pierwszy tak duża multidyscyplinarna impreza jest rozgrywana w naszym kraju. Jestem przekonany, że zdamy ten egzamin i że przybliży nas to do tego, aby z powodzeniem ubiegać się o absolutnie największe wydarzenia sportowe. Oczywiście jeśli chodzi o igrzyska olimpijskie, to mówimy o czwartej dekadzie XXI w., bo tak to wynika z kalendarza. Niedowiarkom powiem, że my już dzisiaj jesteśmy bogatsi niż Hiszpania w roku 1992, kiedy organizowane były igrzyska w Barcelonie. I już dzisiaj jesteśmy na bardzo podobnym poziomie rozwoju, na jakim była Grecja, która w 2004 r. organizowała igrzyska w Atenach. A przecież przed nami jeszcze kilkanaście lat – rozwoju kraju i polskiego sportu.

Co daje organizacja takiego wydarzenia jak igrzyska europejskie na arenie międzynarodowej?

Igrzyska europejskie budują nie tylko wizerunek Polski jako kraju, który jest zdolny do organizowania skomplikowanych organizacyjnie imprez sportowych, lecz także miast, które są w nie zaangażowane, a przede wszystkim – Małopolski. Częściowo także Podkarpacia, bo nieprzypadkowo jedną dyscyplinę umiejscowiliśmy w Rzeszowie, aby odkłamać pewne lęki związane z wojną w Ukrainie. Niektórzy postrzegają nas jako kraj frontowy, lecz my doskonale wiemy, że Polska jest bezpiecznym, pięknym krajem. I ta impreza pozwoli nam to pokazać, co ma niebagatelne znaczenie dla naszego postrzegania na świecie pod kątem turystyki i osiąganych z tej działalności przychodów polskiego biznesu, gospodarki. To bardzo dużo. A przecież dochodzi do tego jeszcze rozwój infrastruktury lokalnej, bo przy okazji tego wydarzenia wiele inwestycji zostało wspartych przez ministra sportu i turystyki, jeśli chodzi o obiekty sportowe, czy ministra infrastruktury w zakresie infrastruktury transportowej. One zostaną na wiele lat.

Jesteśmy w gronie państw wysoko rozwiniętych. Staram się to uświadamiać wielu moim rozmówcom. Zauważyłem, że absolutnie większość z nich nie ma świadomości, że w ostatnich 30 latach skumulowany wzrost produktu krajowego brutto Polski jest drugi na świecie po Chinach. Musimy być świadomi tego sukcesu, który w ostatnich 30 latach stał się udziałem naszego kraju. To rodzi też pewnego rodzaju konsekwencje w zakresie odpowiedzialności za międzynarodową społeczność. Bo to z jednej strony jest zaszczyt i honor, z drugiej ciężar organizacyjny organizacji tego typu imprez sportowych, w tym docelowo największych, jak igrzyska olimpijskie. Musimy przerwać to, że w ostatnich czasach bardzo chętnie biorą na siebie tę odpowiedzialność kraje autorytarne czy totalitarne, które chcą wykorzystywać sport do prania swojego wizerunku. My jesteśmy częścią cywilizowanego świata, jesteśmy krajem Unii Europejskiej, jesteśmy dobrze funkcjonują demokracją i jako taki kraj, szybko się rozwijający, powinniśmy na siebie taką współodpowiedzialność brać. Igrzyska europejskie są pewnym kolejnym krokiem w realizacji tej polityki.

Reklama

W jakim stopniu sport splótł się z polityką międzynarodową? O ile w XX w. to było widoczne, mieliśmy np. bojkoty igrzysk, to w XXI w. polityka znalazła się w tle. Padają argumenty o sporcie ponad podziałami itd.

Przede wszystkim sport nie powinien się splatać z bieżącą polityką krajową. Jest to pewien truizm, bardzo często powtarzany, ale prawdziwy, że na trybunach sportowych, podobnie jak na widowni teatrów, oper czy filharmonii, siedzą ludzie reprezentujący całą gamę poglądów politycznych i wrażliwości. W związku z tym ani artyści, ani sportowcy nie powinni moim zdaniem specjalnie epatować swoimi poglądami politycznymi. Powinni szanować różnorodność poglądów swoich kibiców. Natomiast w kontekście międzynarodowym mamy do czynienia z inną sytuacją. W XX w. sport przeplatał się z geopolityką w kontekście walki dwóch zwalczających się obozów w sposób absolutnie oczywisty i czytelny. W XXI w. może nie udawało nam się tego omijać, ale jako świat demokratyczny trochę przymykaliśmy oko na to, jak autorytaryzmy czy totalitaryzmy wykorzystują sport do prania swoich nieczystych intencji w odniesieniu do swoich społeczeństw albo do przysłaniania nieczystych gier imprezami sportowymi. Widzieliśmy to w przypadku Rosji przy ataku na Gruzję czy zajęciu Krymu. Przypomnę, że pomiędzy igrzyskami zimowymi i paraolimpiadą zimową doszło do ataku na Ukrainę, a Rosjanie, zachęceni wcześniejszym brakiem twardej reakcji środowiska sportowego, myśleli, że teraz będzie tak samo. Jako świat demokratyczny obudziliśmy się po tej wojnie, nie ukrywamy, że rzeczywiście sport był wykorzystywany przez Putina do przykrywania swoich nieczystych geopolitycznych gier. I bardzo się cieszę, że z naszym, polskim, udziałem udało się doprowadzić do przełamania tego impasu. Rosja w sporcie nie gra fair od wielu lat. Jest jedynym chyba krajem po upadku NRD, gdzie aparat państwa wraz z FSB był zaangażowany w tuszowanie afer dopingowych. Podobnie nie grała fair, jeżeli chodzi o kwestie natury korupcyjnej. Często było tak, że rosyjski kandydat przyjeżdżał do światowych federacji z symboliczną walizką pieniędzy, obiecując, że Łukoil czy inny Rosnieft wpompuje w tę dyscyplinę określone pieniądze. Myślę, że tym większy był szok Rosjan, iż te wielkie inwestycje im się nie zwróciły. Świat sportu bardzo mocno stanął w kontrze do tego, czego się Rosja dopuszcza w Ukrainie.

Na co warto zwrócić szczególną uwagę kibicom igrzysk europejskich?

Zapraszam wszystkich do śledzenia rozgrywek. Mamy zagwarantowany najwyższy poziom. W przypadku lekkoatletyki słynny sportowiec, Sebastian Coe, szef World Athletics, bardzo szanowany w świecie sportu i wymieniany wśród kandydatów na następnego szefa MKOL, uświadomił mi, że drużynowe mistrzostwa Europy rozgrywane w ramach igrzysk europejskich na Stadionie Śląskim w Chorzowie będą największą imprezą lekkoatletyczną w historii świata. Po raz pierwszy będziemy mieli w jednym czasie, w jednym miejscu, drużynowe mistrzostwa Europy wszystkich dywizji. To ponad 3 tys. zawodników. Tak dużej imprezy lekkoatletycznej nie było nigdy. Zapisujemy się tym w historii sportu. Nawiasem mówiąc, Sebastian Coe zachowuje się świetnie, jeżeli chodzi o kwestie kontynuacji sankcji nałożonych na rosyjski oraz białoruski sport i absolutnie nie wyobraża sobie, żeby do lekkoatletyki, królowej sportu, Rosjanie i Białorusini wrócili, dopóki nie będzie dobrego pokoju w Ukrainie.

Mamy też kilka dyscyplin pokazowych, bardzo ciekawych, jak teqball. To jest świetnie rozwijająca się dyscyplina pochodząca z Węgier. Gra toczy się na zakrzywionym stole, przypominającym ten do tenisa stołowego. Mamy też padel, który w Hiszpanii stał się popularniejszy od tenisa. Przed tą dyscypliną jest wielka przyszłość, bo niemal każdy od początku może się nią bawić. Będą też letnie skoki narciarskie, po raz pierwszy w ramach igrzysk europejskich, i wiele innych dyscyplin.

Igrzyska europejskie w Polsce są świętem sportu, europejskiego i polskiego. Możemy patrzeć na nie z dumą.