Dziennik Gazeta Prawana logo

Jose Couceiro, czyli Mourinho ze Wschodu

4 lutego 2009, 23:48
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Owszem moje inicjały to J.C., ale zapewniam was, że nie jestem i nie będę Jezusem Chrystusem" - powiedział po październikowej porażce z Serbią selekcjoner Litwinów Jose Couceiro. O Portugalczyku zrobiło się głośno, kiedy jego przeciętni piłkarze w trzy tygodnie ograli 3:0 Rumunów i 2:0 Austriaków. W sobotę Couceiro nazywany "Jose Mourinho ze Wschodu" poprowadzi Litwinów w meczu towarzyskim z Polską - pisze DZIENNIK.

Couceiro na Litwę trafił pół roku temu. Od dawna szukał pracy, po tym jak portugalska federacja wyrzuciła go z posady szkoleniowca tamtejszej młodzieżówki. "Załamał się, choć z natury jest twardym człowiekiem. Dwa lata przesiedział w domu, kiedy nagle z propozycją zgłosił się litewski milioner Władimir Romanow. Zaoferował pracę w FBK Kowno, które właśnie szykowało się do eliminacji Ligi Mistrzów. Couceiro nie odmówił, a po miesięcy był już trenerem kadry" - zdradza kulisy przeprowadzki Portugalczyka Giadas Reklaitis, dziennikarz litewskiego „Kauno Diena”.

Couceiro urodził się w Lizbonie w arystokratycznej rodzinie (pra-pra dziadek Antonio de Vasconcelos Correia był wicehrabią i 93. z kolei gubernatorem portugalskich kolonii na zachodnim wybrzeżu Indii), w której sport zawsze był na pierwszym miejscu. Wujek Couceiro ze strony babci - wychowany w Angoli - Fernando Peyroteo do dziś pozostaje najlepszym strzelcem w historii portugalskiej ligi. W barwach Sportingu Lizbona w 187 spotkaniach strzelił 331 goli! Daje to niewyobrażalną średnią 1,67 gola na mecz - rekord w skali światowej! - pisze DZIENNIK.

Najpierw został prezydentem Związku Portugalskich Piłkarzy, a później głównym menedżerem w spółce publicznej Sportingu. W 2002 roku objął Alverkę, z którą po dwóch sezonach spadł do drugiej ligi. Potem było znacznie lepiej. W sezonie 2004/2005 dzięki świetnym wynikom z Vitorią Setubal po młodego i ambitnego trenera zgłosili się szefowie pogrążonego w kryzysie FC Porto. W kilka miesięcy Couceiro udało się wyciągnąć drużynę na prostą i zdobyć wicemistrzostwo Portugalii.

"Dziennikarze i opinia publiczna na Litwie była w szoku kiedy okazało się, że człowiek z FC Porto może pracować w naszym kraju. Ale to był strzał w dziesiątkę. Kowno pod jego wodzą pokonało Glasgow Rangers i awansowało do III rundy eliminacji Ligi Mistrzów. A przecież Szkoci, jeszcze w maju grali w finale Pucharu UEFA" - mówi nam Ginteras Nenartavicius, z wileńskiego dziennika „Lietuvos Rytas”.

Po przegranym dwumeczu z Sampdorią Genua w I rundzie Pucharu UEFA Couceiro zostawił klub i związał się z reprezentacją. " Jak choćby przeciwko Rumunii, z którą nigdy wcześniej nie wygraliśmy, a on rozgromił ich na wyjeździe 3:0!" - zachwyca się Nenartavicius.

W eliminacjach do mundialu w RPA Litwini zajmują w swojej grupie sensacyjne drugie miejsce.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj