Dziennik Gazeta Prawana logo

"Też mogę zaskarżyć PZPN, tylko po co"

11 lutego 2009, 22:52
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
"Nie odpuścimy nikomu, kto oszukał mnie i Widzew. Oszacujemy straty i wystąpimy o odszkodowania. Jednak klub za korupcję odpowiadać nie może" - mówi DZIENNIKOWI Sylwester Cacek. "Dla mnie bardziej liczy się organizacyjne uporządkowanie piłkarskiej spółki niż to, czy Widzew już teraz będzie mistrzem Polski" - dodaje prezes Widzewa Łódź.

Sylwester Cacek: Bo lubię piłkę. Futbol tym różni się od biznesu, że do piłki dochodzi jeszcze czynnik społeczno-religijny. Jest przecież duża grupa ortodoksyjnych kibiców, którzy traktują futbol i swoje kluby jak religię. Wiadomo, że wiara pomija racjonalne argumenty i to jest właśnie wyzwanie dla mnie. Na razie traktuję Widzew jak tak zwaną wartość dodaną. Dopiero w przyszłości, kiedy klub będzie świetnie funkcjonującym przedsiębiorstwem, nie będę musiał do niego dokładać.

Grubo ponad 20 milionów złotych. Nieformalnie jestem związany z Widzewem od lipca 2007 roku, ale dopiero w listopadzie tamtego roku objąłem 75 procent akcji klubu. Zaraz po tej transakcji wybuchła afera korupcyjna z Wojciechem Sz., który odsprzedał mi 12,5 procent udziałów. Natomiast we wrześniu zeszłego roku kolejne 12,5 procent akcji odkupiłem od Zbyszka Bońka. Ponieważ w 2007 roku prezesem był Władysław Puchalski, którego bez zgody Zbyszka nie mogłem odwołać, to tak naprawdę moje rządy w Widzewie rozpoczęły się w styczniu 2008 roku.

Po to w Widzewie działa zarząd i rada nadzorcza, bym szanował ich zadanie w sprawach bieżących. Wpływam natomiast znacząco na dyskusję na temat strategii. Cały klub, a nie tylko pierwszy, czy drugi zespół piłkarski, musi tworzyć jedną drużynę.

Złożyłem ofertę Henrykowi Kasperczakowi i paru innym trenerom. Każdy z nich jednak odmówił, bo nie chciał składać ryzykownych deklaracji na cztery kolejki przed końcem sezonu. Janusz W. był wtedy jedynym chętnym na rynku.

Nie, żadne bonusy nie wchodziły w rachubę. Cieszyłbym się, gdyby zespół utrzymał się wśród najlepszych. Kiedy jednak to się nie udało, nie odtrąbiłem w klubie tragedii. Dla mnie bardziej liczy się organizacyjne uporządkowanie piłkarskiej spółki niż to, czy Widzew już teraz będzie mistrzem Polski. Wracając do Janusza W. – warunkiem podjęcia przez niego pracy w Widzewie było podpisanie oświadczenia, że nigdy nie brał udziału w korupcji.

Poczekamy na prawomocny wyrok sądu. Nie odpuścimy nikomu, kto oszukał mnie i Widzew. Janusz W. podpisał zobowiązanie, że zapłaci do miliona złotych odszkodowania, jeżeli dopuści się czynów korupcyjnych podczas pracy w Widzewie. Jednocześnie zgodził się na poniesienie kary finansowej w przypadku, gdy okaże się, że parał się korupcją przed podjęciem pracy u nas. Tu kwota nie jest ograniczona i może znacznie przekraczać milion złotych. Oszacujemy jakie straty finansowe poniósł wizerunek Widzewa, gdy okazało się, że pracował w nim trener skazany za korupcję i wystąpimy o odszkodowanie. Taki sam mechanizm zadziała w przypadku Wojciecha Sz.

Widzew jest piątym klubem w Polsce pod względem medialności. Kiedy więc pan Michał Tomczak składał rezygnację z funkcji szefa Wydziału Dyscypliny, chętnie zajął się jeszcze działalnością Wojciecha Sz., bo chciał wypromować swoje nazwisko. Od początku wiedziałem, że wygramy z PZPN i to z kilku powodów. Trybunał rozpatrzył tylko ten najdalej idący. Jednocześnie, poza Wojciechem Sz., nie ma ani jednej osoby, która ten proceder uprawiałaby w Widzewie. Mało tego – dziś Widzew, a nie PZPN, ma systemowe rozwiązania antykorupcyjne.

Fornalik to jeden z lepszych trenerów w Polsce. Podobnie jak inni, młodzi szkoleniowcy, niewiele jednak wie o finansach, o PR, marketingu. Trener musi być jak menedżer w przedsiębiorstwie. Szukałem nie tylko trenera, ale też selekcjonera, potrafiącego motywować siebie i otoczenie do ciągłego rozwoju. Człowieka, który rozumie, że jest elementem systemu działania klubu. Janas prowadził reprezentację, więc wie – czego od niego wymagam.

Ostatecznie przygotowaliśmy Gargule ofertę opartą na bardzo wysokim premiowaniu konkretnych osiągnięć sportowych. Myślę, że Wisła podobnych pieniędzy nie wypłaci mu w kontraktach do końca sportowego życia Łukasza. Tyle, że on w ogóle z nami nie rozmawiał na temat tej propozycji. Rozważał wyłącznie ofertę Wisły.

To nie moja decyzja, ale nie byłem jej przeciwny, wierząc że ten zawodnik u nas odbuduje formę. Dyrektorem sportowym Widzewa jest Marek Zub, w klubie działa też komitet sportowy przy radzie nadzorczej, są trenerzy. Oni byli za Matusiakiem.

Z Żewłakowem rozmawialiśmy już przed rokiem, podobnie jak z kilkoma innymi znanymi zawodnikami. Wiosną Michał nie będzie jednak grał w Widzewie. Po podpisaniu kontraktu z Bieniukiem mamy w kadrze aż siedmiu stoperów.

Po młodych zawodników z niższych klas na pewno będziemy sięgali. Na razie trafiają do nas głównie wskutek castingu, ale już wiosną zatrudnimy skautów.

PZPN zaskarżył do sądu kasacyjnego korzystne dla Widzewa orzeczenie Trybunału Arbitrażowego. Tyle, że my przytoczyliśmy aż osiem bardzo poważnych argumentów, a związek w trakcie tego sporu zdążył już wydać uchwałę o karaniu korupcji tylko w czynie ciągłym. Innymi słowy – uchwała ta Widzew uniewinnia. Sprawa w sądzie potrwa pewnie jeszcze rok... Gdybym działał tylko w interesie Widzewa, zaskarżyłbym wybory, a w konsekwencji legalność przedstawicieli PZPN, odwołujących się do Sądu Najwyższego. Jestem jednak człowiekiem od budowania i podejmuję współpracę tam, gdzie mogę zrobić coś dobrego. Zgadzam się z prezesem Lato, że trzeba skończyć z karaniem klubów, a konsekwentnie karać ludzi.

Powiedziałem, że zastrzegam sobie taką możliwość, bo Lato został prezesem w pierwszej turze tylko jednym głosem. Nie chcę jednak walczyć z ludźmi lecz o sprawę. Gdyby nadzór bankowy, jego otoczenie, źle pracowało, bank nie miałby żadnej wartości. To samo jest z otoczeniem wokół piłki. Wartość klubu zależy od jakości otoczenia, szczególnie od jakości zarządzania przez PZPN.

W pierwszym sezonie po ewentualnym awansie zamierzamy skutecznie walczyć o miejsce w górnej połowie tabeli. Dopiero w ligowej edycji 2011/12 podejmiemy rywalizację o grę w europejskich pucharach.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj