Dziennik Gazeta Prawana logo

Trener Arsenalu zachwycony Arszawinem

22 kwietnia 2009, 20:46
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Andriej Arszawin bardzo szybko zaaklimatyzował się na Wyspach. W wyjazdowym meczu z Liverpoolem (4:4) skrzydłowy Arsenalu Londyn zdobył aż cztery gole. A cztery bramki w jednym spotkaniu Premier League to bardzo rzadki wyczyn.

Ostatnio dokonał tego ponad rok temu Frank Lampard. W całej historii założonej w 1992 r. ligi tylko 19 piłkarzom udało się tego dokonać. Oprócz Arszawina na tej zaszczytnej liście widnieje nazwisko tylko jednego zawodnika Arsenalu - Thierry’ego Henry’ego.

Mecz na Anfield angielskie media porównały do „nierozstrzygniętego pojedynku bokserów wagi ciężkiej, którzy raz za razem wyprowadzali śmiertelne ciosy”. Bohater meczu spotkanie nazwał „meczem koszykówki”.

"Niestety nie daliśmy rady wygrać. Może powinienem strzelić 19 goli. " - mówił po spotkaniu Arszawin.

Rosjanin swoją grą przyćmił wszystkie gwiazdy Liverpoolu z Hiszpanem Fernando Torresem na czele. " To był wielki mecz dla kibiców, ale nie dla naszego zespołu" - przyznał zawiedziony wynikiem Arszawin.

Angielskie media już ochrzciły transfer Rosjanina „najlepszym w sezonie”. Menedżer Arsenalu Arsene Wenger może być dumny z decyzji o wyłożeniu na Arszawina aż 18 mln euro.

"Andriej udowodnił wszystkim, że jest wielkim piłkarzem" - mówił po meczu z Liverpoolem Francuz. "Takiego zawodnika można wystawić na każdej pozycji i na pewno nie zawiedzie. W <The Reds> był lewym pomocnikiem, ale nie przeszkodziło mu to w strzeleniu czterech goli. Andriej jest niezwykle groźny w polu karnym dzięki wrodzonemu sprytowi. Ta cecha wyróżnia go spośród innych zawodników. " - zachwalał swojego piłkarza Wenger.

Dzięki dobrej grze Arszawina nikt w Londynie nie miał pretensji do Łukasza Fabiańskiego. Choć bramkarz reprezentacji Polski przy dwóch golach dla Liverpoolu się nie popisał, to w angielskiej prasie uzyskał wysokie noty. Dwie jego interwencje uratowły „Kanonierów” od porażki. W 93. minucie nie miał szans na obronę strzału Yossiego Benayouna, który dał gospodarzom remis.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj