Dziennik Gazeta Prawana logo

Kirm: Chcemy coś zdziałać w pucharach

15 lipca 2009, 10:13
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Pozycja Levadii w lidze estońskiej musi budzić szacunek. Wygrywają prawie wszystkie mecze, i to różnicą kilku goli. Jestem jednak przekonany, że łatwo sobie z nimi poradzimy. W końcu chcemy coś zdziałać w europejskich pucharach" - mówi DZIENNIKOWI Adraż Kirm, nowy pomocnik Wisły.

To nie będzie duży problem, bo w Wiśle są zawodnicy, którzy potrafią grać na tej pozycji.

Mam nadzieję, że nie. Uwielbiam ofensywną grę i nie przepadam za bardzo za graniem z tyłu. Najlepiej czuję się na lewej lub prawej pomocy i chciałbym grać właśnie tam.

Z Domżale dwa razy wygrywaliśmy ligę, ale niewiele udało się zwojować w eliminacjach Ligi Mistrzów. Liczę na to, że z Wisłą będzie dużo lepiej. Teraz jest łatwiej dostać się do rozgrywek grupowych. Najpierw jednak skupmy się na Levadii.

Na pewno tak. Wprawdzie nie grałem jeszcze w żadnym meczu o punkty, ale wydaje mi się, że poziom jest tutaj znacznie wyższy. Wisły nawet nie ma co porównywać z moim byłym klubem, który przecież należał do czołówki słoweńskiej ligi. W Krakowie wszystko jest bardziej profesjonalne.

Jak każdy piłkarz mam marzenie, żeby grać w którejś z pięciu najlepszych lig w Europie. W dzieciństwie uwielbiałem Milan, jednak zdaję sobie sprawę, że już raczej tam nie trafię (śmiech). Lubię oglądać Premier League. Chciałbym kiedyś spróbować tam swoich sił. To jednak dość odległa przyszłość. Na razie skupiam się na grze w Wiśle.

Bardzo dobre. To było świetne posunięcie z mojej strony. Poza tym Kraków to kapitalne miasto. Wprawdzie nie miałem wiele czasu na zwiedzanie, ale parę razy udało mi się pójść na spacer. Jedyne co mnie na razie denerwuje, to fakt, że mieszkam w hotelu. Przez zgrupowanie i zamieszanie związane z przeprowadzką nie miałem chwili, aby rozejrzeć się za własnym mieszkaniem.

Nie ma aż tak wielkich. Dobrze, że sporo osób mówi tutaj po angielsku. W zespole właśnie najwięcej czasu spędzam z Marcelo, Mauro i Juniorem Diazem, którym mówienie w tym języku nie sprawia problemu.

Tak. Nie mam ani żony, ani dziewczyny, prowadzę życie singla. Podobno w Polsce są ładne kobiety...

W takim razie może znajdę jakąś dla siebie (śmiech).

Pewnie ma pan na myśli mecz w eliminacjach do mistrzostw świata z września ubiegłego roku. Graliśmy wtedy z wami we Wrocławiu. Było 1:1, choć wielu uważało, że zasłużyliśmy na zwycięstwo. Nie zapominajmy jednak, że Polska to bardzo dobry zespół.

Wszystko rozstrzygnie się we wrześniu. Nie przekreślałbym szans zarówno Polski, jak i Słowenii.

Bardzo bym chciał. Na pewno dobrymi występami w Wiśle zwrócę na siebie uwagę selekcjonera.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj