20-letni Szymański zadebiutował w kadrze narodowej miesiąc temu w zremisowanym bezbramkowo spotkaniu z Austrią w Warszawie. We wrześniu biało-czerwoni grali też na wyjeździe ze Słowenią, której ulegli 0:2.

"Z pewnością każdy zawodnik zagrałby na takiej pozycji, na jakiej widziałby go trener, nawet gdyby to nie była jego nominalna. Ze mną też tak jest. Na treningach ćwiczę na skrzydłach, chociaż zawsze grałem na środku pomocy i jeśli jestem ustawiany na boku, to i tak schodzę do środka. Jakoś sobie radzę, nie mam z tym problemu" – stwierdził pomocnik Dynama Moskwa.

Biało-czerwoni wygrali cztery pierwsze mecze w eliminacjach Euro 2020, a pomimo niepowodzeń we wrześniowych spotkaniach pozostali na pierwszym miejscu w grupie G (13 pkt). W czwartek zagrają w Rydze z plasującą się na ostatniej pozycji i mającą same porażki Łotwą. Z kolei w niedzielę podejmę w Warszawie Macedonię Północną, która również nie była zaliczana do kandydatów do awansu.

"Ostatnie dwa spotkania nie wyszły nam najlepiej, ale po analizie wiemy, że były w nich dobre momenty i zdajemy sobie sprawę, co musimy poprawić. Mamy nadzieję, że do gry wróci reprezentacja strzelająca bramki, a efekty będzie widać już w czwartek w Rydze" – przyznał Szymański.

Selekcjoner Jerzy Brzęczek coraz odważniej zaczyna stawiać na młodych zawodników, a przykładami są Szymański i rok starszy od niego Krystian Bielik z angielskiego pierwszoligowca Derby County. Pierwszy raz powołany został bramkarz Radosław Majecki, który nie ma jeszcze skończonych 20 lat.

"Widać dużo jakości w naszej kadrze i trzeba ciężko pracować na treningach, aby nie odstawać. W reprezentacji są najlepsi zawodnicy, więc tak to wygląda. Mam drugą opcję w postaci reprezentacji młodzieżowej, ale skupiam się na tej pierwszej i w niej chcę zostać jak najdłużej" – dodał były gracz m.in. Legii Warszawa.

Szymański obecnie jest zawodnikiem moskiewskiego Dynama. Do Rosji wybierał się z myślą o walce o europejskie puchary, a tymczasem jego zespół zajmuje przedostatnie, 15. miejsce po 12 kolejkach.

"Czołowe drużyny nam odjechały, ale kiedyś i my musimy +odpalić+ i zacząć seryjnie wygrywać. Oby jak najszybciej, może już po tej przerwie na mecze reprezentacji. Może też tak się zdarzyć, że ten sezon będzie takimi rozgrywkami na przetrwanie, a w następnych – jak już ekipa się scali – powalczymy o wysokie lokaty" – zaznaczył.

Reprezentant Polski zwrócił uwagę, że w Rosji oczekuje się od niego przede wszystkim dobrej gry, a statystyki indywidualne nie mają aż tak wielkiego znaczenia.

"Jeśli ktoś nie ma asyst czy goli, to wcale nie znaczy, że jest słabym zawodnikiem. W nowym klubie nabrałem pewności siebie, jeszcze więcej mam dryblingów, cały czas staram się pchać akcję do przodu, a nie grać do tyłu na tzw. alibi. Wiem jakie były o mnie opinie pod koniec gry w ekstraklasie, ale teraz odciąłem się od mediów społecznościowych" - powiedział.