Decyzja została podjęta z uchybieniem prawa. Ona była sprzeczna z procedurami obowiązującymi w Ministerstwie Sportu i Turystyki. Wnioski zostały złożone w sposób niechlujny, niekompletny. PZPN nie posiada nawet prawa do gruntów, na których chciał to budować. To jest warunek. A to nie wszystko, bo są jeszcze kwestie merytoryczne - tłumaczył swoją decyzję Sławomir Nitras.

Reklama

Bortniczuk zapewnia, że prawo nie zostało złamane

Z słowami obecnego ministra sportu nie zgadza się Kamil Bortniczuk. Z obiektywnych przyczyn PZPN nie był w stanie wcześniej uzyskać wszystkich pozwoleń. To prawda, że PZPN późno dostarczył dokumenty, ale jednak zrobił to w wyznaczonym przeze mnie terminie.

Reklama

Nie zgadzam się jednak ze stwierdzeniem, że zostały naruszone procedury, przepisy i prawo. Tego starannie pilnowałem - podkreśla w rozmowie z Dziennik.pl szef resortu sportu w rządzie Prawa i Sprawiedliwości.

Były minister sportu planował inwestycję z myślą o młodzieży

Bortniczuk nie jest zaskoczony decyzją Nitrasa. Spodziewał się, że ta sprawa tak się skończy. Niestety zdecydowały sprawy polityczne. Szkoda, że stało się to kosztem sportu - smuci się poseł opozycji.

Według niego na decyzję szefa sportu w rządzie Donalda Tuska miała też wpływ "moda". Jak twierdzi wskazują na to jego słowa. Nitras w rozmowie z Radiem ZET stwierdził, że taki sport, jak piłka nożna - profesjonalny, bardzo bogaty - powinien sam sobie radzić. Członek obecnej władzy dodał, że będzie dążył do wyrównania nakładów na sport kobiet i mężczyzn, bo w tej chwili jego zdaniem są zbyt wielkie dysproporcje na korzyść panów.

To teraz takie chwytliwe hasło "zabrać tym kiepsko grającym kopaczom". Bardzo popularne w pewnych grupach społecznych. Chcę tylko podkreślić, że inwestycja w Otwocku była głównie planowana z myślą o młodzieży. Ośrodek miał być domem i zapleczem dla juniorskich reprezentacjach Polski. Ta dotacja nie miała służyć "piłkarzom milionerom", a najzdolniejszej polskiej młodzieży - zaznacza rozmówca Dziennik.pl.

Tusk i Nitras wielkimi miłośnikami futbolu

Bortniczuk zdaje sobie sprawę, że wokół PZPN i nie ma aktualnie dobrego "klimatu". Brak wyników i afery alkoholowe na pewno nie sprzyjają polskiej piłce, ale jego zdaniem nie można patrzeć krótkowzrocznie. Przecież ta inwestycja byłaby na lata. Nikt w przyszłości, gdyby nasi piłkarze dzięki temu ośrodkowi osiągali sukcesy nie pamiętałby, który minister przyznał dotację - uważa poseł PiS.

Były minister sportu ma jednak nadzieje, że zapowiedzi o braku wsparcia dla piłki nożnej są tylko chwilową grą pod "publiczkę". Zarówno Donald Tusk i Sławomir Nitras są wielkimi miłośnikami futbolu. Nie sądzę aby nie zależało im na rozwoju najpopularniejszej dyscypliny sportu w Polsce. Zarówno wśród dorosłych, jak i młodzieży. Połowa dzieci uprawiających sport w naszym kraju wybiera piłkę nożną. Dlatego nie wyobrażam sobie zaprzestania finansowania przez rząd projektów związanych z futbolem. Poza tym, niemal cały świat inwestuje ogromne pieniądze w piłkę nożną. Jeśli obecnie między naszą dorosłą reprezentacją, a innymi czołowymi drużynami jest przepaść, to bez odpowiedniego finansowania nigdy nie dogonimy najlepszych - zakończył Bortniczuk.