Dziennik Gazeta Prawana logo

Kamil Bortniczuk o cofnięciu dotacji dla PZPN. "Tusk i Nitras zagrali pod publiczkę. Minister uległ modzie"

6 stycznia 2024, 06:00
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Kamil Bortniczuk
Kamil Bortniczuk spodziewał się, że jego następca cofnie decyzję o przyznaniu dotacji dla PZPN/East News
PZPN może zapomnieć o budowie ośrodka szkoleniowego w Otwocku. Sławomir Nitras cofnął zgodę ministerstwa sportu na wpisanie wniosku na listę inwestycji o szczególnym znaczeniu dla sportu i jej dofinansowanie kwotą ponad 300 mln złotych. Były szef resortu w rozmowie z Dziennik.pl stwierdził, że to zły ruch, ale Kamil Bortniczuk przyznaje, że się go spodziewał. 

Decyzja została podjęta z uchybieniem prawa. Ona była sprzeczna z procedurami obowiązującymi w Ministerstwie Sportu i Turystyki. Wnioski zostały złożone w sposób niechlujny, niekompletny. PZPN nie posiada nawet prawa do gruntów, na których chciał to budować. To jest warunek. A to nie wszystko, bo są jeszcze kwestie merytoryczne - tłumaczył swoją decyzję Sławomir Nitras. 

Bortniczuk zapewnia, że prawo nie zostało złamane

Z słowami obecnego ministra sportu nie zgadza się Kamil Bortniczuk. Z obiektywnych przyczyn PZPN nie był w stanie wcześniej uzyskać wszystkich pozwoleń. To prawda, że PZPN późno dostarczył dokumenty, ale jednak zrobił to w wyznaczonym przeze mnie terminie.

Nie zgadzam się jednak ze stwierdzeniem, że zostały naruszone procedury, przepisy i prawo. Tego starannie pilnowałem - podkreśla w rozmowie z Dziennik.pl szef resortu sportu w rządzie Prawa i Sprawiedliwości. 

Były minister sportu planował inwestycję z myślą o młodzieży

Bortniczuk nie jest zaskoczony decyzją Nitrasa. Spodziewał się, że ta sprawa tak się skończy. Niestety zdecydowały sprawy polityczne. Szkoda, że stało się to kosztem sportu - smuci się poseł opozycji.

Według niego na decyzję szefa sportu w rządzie Donalda Tuska miała też wpływ "moda". Jak twierdzi wskazują na to jego słowa. Nitras w rozmowie z Radiem ZET stwierdził, że taki sport, jak piłka nożna - profesjonalny, bardzo bogaty - powinien sam sobie radzić. Członek obecnej władzy dodał, że będzie dążył do wyrównania nakładów na sport kobiet i mężczyzn, bo w tej chwili jego zdaniem są zbyt wielkie dysproporcje na korzyść panów. 

To teraz takie chwytliwe hasło "zabrać tym kiepsko grającym kopaczom". Bardzo popularne w pewnych grupach społecznych. Chcę tylko podkreślić, że inwestycja w Otwocku była głównie planowana z myślą o młodzieży. Ośrodek miał być domem i zapleczem dla juniorskich reprezentacjach Polski. Ta dotacja nie miała służyć "piłkarzom milionerom", a najzdolniejszej polskiej młodzieży - zaznacza rozmówca Dziennik.pl.

Tusk i Nitras wielkimi miłośnikami futbolu

Bortniczuk zdaje sobie sprawę, że wokół PZPN i nie ma aktualnie dobrego "klimatu". Brak wyników i afery alkoholowe na pewno nie sprzyjają polskiej piłce, ale jego zdaniem nie można patrzeć krótkowzrocznie. Przecież ta inwestycja byłaby na lata. Nikt w przyszłości, gdyby nasi piłkarze dzięki temu ośrodkowi osiągali sukcesy nie pamiętałby, który minister przyznał dotację - uważa poseł PiS.

Były minister sportu ma jednak nadzieje, że zapowiedzi o braku wsparcia dla piłki nożnej są tylko chwilową grą pod "publiczkę". Zarówno Donald Tusk i Sławomir Nitras są wielkimi miłośnikami futbolu. Nie sądzę aby nie zależało im na rozwoju najpopularniejszej dyscypliny sportu w Polsce. Zarówno wśród dorosłych, jak i młodzieży. Połowa dzieci uprawiających sport w naszym kraju wybiera piłkę nożną. Dlatego nie wyobrażam sobie zaprzestania finansowania przez rząd projektów związanych z futbolem. Poza tym, niemal cały świat inwestuje ogromne pieniądze w piłkę nożną. Jeśli obecnie między naszą dorosłą reprezentacją, a innymi czołowymi drużynami jest przepaść, to bez odpowiedniego finansowania nigdy nie dogonimy najlepszych - zakończył Bortniczuk. 

 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj