Po sezonie zasadniczym trener Zagłębia Piotr Stokowiec zapowiedział, że jego drużyna w meczach grupy mistrzowskiej nadal będzie chciała grać ofensywnie, odważnie i widowiskowo. Przez pierwsze pół godziny starcia z Lechią lubinianie nie przypominali jednak tego zespołu. To goście byli stroną dominującą i atakującą, a Zagłębie zepchnięte na własną połowę broniło się całym zespołem.

Gdańszczanie posiadali piłkę, ale nie potrafili przebić się przez zagęszczoną defensywę rywali. Groźne było jedynie uderzenie z dystansu Milosa Krasica, kiedy Martin Polacek piąstkował piłkę. Sytuacja zmieniła się po pół godzinie.

Chwilę wcześniej Zagłębie popełniło błąd w wyprowadzaniu piłki z własnej połowy. Flavio Paixao popędził prawą stroną i idealnie zagrał do Grzegorz Kuświka, który przyjęciem na klatkę piersiową zwiódł obrońcę i z bliska wpakował piłkę do siatki.

Od tego momentu goście wyraźnie zwolnili grę i czekali, co zrobi Zagłębie. Lubinianie starali się atakować, wyjść do ofensywy większą liczbą zawodników, ale nic z tego nie wynikało. Ponieważ jedni nie bardzo potrafili, a drudzy nie bardzo się kwapili do ataków, na boisku działo się niewiele ciekawego.

Po przerwie Zagłębie zaczęło grać pressingiem i już na połowie rywali atakowała piłkarzy Lechii, ale długo nic z tego nie wynikało. Na boisku było wiele walki, przepychanek i fauli, a mało składnych akcji.

Widząc problemy swojego zespołu ze stwarzaniem zagrożenia pod bramką rywali, trener Stokowiec za skrzydłowego Krzysztofa Janusa wprowadził drugiego nominalnego napastnika Krzysztofa Piątka. I ten kilkadziesiąt sekund później popisał się doskonałą asystą do Łukasza Janoszki, który pewnie wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem gości. Cała akcja zaczęła się od straty Lechii w środku pola, co zapoczątkowało skuteczny kontratak.

Senne do tego momentu spotkanie w końcu się ożywiło. Kilka minut po pierwszej swojej bramce Janoszka mógł ponownie wpisać się na listę strzelców, lecz piłka o kilka centymetrów minęła bramkę Lechii. W odpowiedzi w ogromnym zamieszaniu w polu karnym strzelał najpierw Aleksandar Kovacevic, a następnie Paixao uderzył przewrotką i piłka wpadła do siatki.

Zagłębie do ostatnich sekund starało się doprowadzić do remisu, ale z wielkim trudem konstruowało się im ataki. A wszystko przez to, że ich lider środka pola Filip Starzyński przez cały czas skrupulatnie pilnowany był przez Kovacevica. Reprezentant Polski odcinany był od podań, a jak już dostał piłkę, zaraz był atakowany. Zagłębie poza kilkoma groźnymi dośrodkowaniami nie zagroziło poważnie bramce gdańszczan.

Teraz Zagłębie czeka wyjazd na mecz z Cracovią, a Lechia podejmie u siebie Pogoń Szczecin, której trener Czesław Michniewicz na żywo w Lubinie podpatrywał rywali.

KGHM Zagłębie Lubin - Lechia Gdańsk 1:2 (0:1)
Bramki: 0:1 Grzegorz Kuświk (29), 1:1 Łukasz Janoszka (59), 1:2 Flavio Paixao (69).
Żółta kartka - KGHM Zagłębie Lubin: Łukasz Janoszka, Aleksandar Todorovski. Lechia Gdańsk: Rafał Janicki.
Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków).
Widzów 6 469.
KGHM Zagłębie Lubin: Martin Polacek - Aleksandar Todorovski, Lubomir Guldan, Maciej Dąbrowski, Dorde Cotra (82. Damian Zbozień) - Krzysztof Janus (58. Krzysztof Piątek), Jarosław Kubicki, Filip Starzyński, Łukasz Piątek, Łukasz Janoszka (72. Arkadiusz Woźniak) - Michal Papadopulos.
Lechia Gdańsk: Vanja Milinkovic-Savic - Rafał Janicki, Mario Maloca, Jakub Wawrzyniak - Flavio Paixao, Michał Chrapek, Milos Krasic, Sebastian Mila (68. Grzegorz Wojtkowiak), Aleksandar Kovacevic, Sławomir Peszko (78. Lukas Haraslin) - Grzegorz Kuświk (80. Paweł Stolarski).