- powiedział współpracownik Mioduskiego proszący o zachowanie anonimowości.
To oznacza przełom w konflikcie, który trwa między współwłaścicielami Legii. Przez kilka tygodni negocjacje stały w martwym punkcie. Dlatego zrezygnowano z opcji shoot-outu, czyli licytacji, w której oba podmioty miały złożyć w zamkniętych kopertach propozycję kwoty wykupu udziałów będących w posiadaniu strony przeciwnej. Miał wygrać podmiot, który złożyłby najbardziej korzystną ofertę dla klubu.
Jednak od początku zastrzeżenia do tego rozwiązania miał Mioduski. Publicznie krytykował Wandzela i to jego wskazał jako źródło konfliktu. Dawał do zrozumienia, że chętnie wróciłby do pierwotnego układu w klubie, czyli z Leśnodorskim, ale bez Wandzela.
Leśnodorski jest prezesem Legii Warszawa od 10 grudnia 2012 roku. 9 stycznia 2014 Mioduski wspólnie z Leśnodorskim poinformowali o wykupieniu klubu od Grupy ITI. Ten pierwszy pozyskał 80 proc. akcji, a obecny prezes 20. Osiem miesięcy później dołączył do nich Wandzel, który pozyskał od Mioduskiego 20 proc. udziałów.
Konflikt pomiędzy współwłaścicielami klubu przybrał na sile jesienią, m.in. po meczu z Borussią Dortmund w Lidze Mistrzów (0:6). W trakcie tego spotkania doszło m.in. do bijatyk na jednej z trybun. Mioduski próbował odwołać zarząd klubu. Kiedy nie udało mu się tego osiągnąć, wycofał się z bieżącej działalności Legii.