Przed tą kolejką obie Wisły sąsiadowały w tabeli, dzielił je tylko jeden punkt i jeden mecz mniej rozegrany przez płocką drużyną. Po meczu i dopisaniu do konta krakowian trzech punktów ci przesunęli się w górę.

Reklama

W tym roku Wisła Płock rozegrała tylko jeden mecz na swoim remontowanym stadionie. "Nafciarze" pokonali 1:0 Lecha Poznań. Z kolei ekipa z Krakowa na wyjeździe wywalczyła tylko punkt, po remisie ze Śląskiem.

Pierwszy kwadrans spotkania, choć nie obfitował w celne strzały na bramkę, to zapowiadał niezłe widowisko. Gra toczona była w szybkim tempie, piłkarze przenosili się z jednej na drugą stronę boiska walcząc o każdy metr murawy. Płocczanie częściej byli w defensywie, sporo też faulowali.

Pierwszy strzał, mocno niecelny, na bramkę rywali oddał Mateusz Szwoch w 12. min, za to celnie uderzył w 19. min Alan Uryga, choć było to raczej podanie do Mateusza Lisa niż próba zaskoczenia go. Za to w 21. min Yaw Yeboah przechwycił piłkę w starciu z Damianem Zbozieniem, podał do niepilnowanego Felicio Brown Forbesa, a po strzale Kostarykanina Krzysztof Kamiński z trudem wybił piłkę poza boisko.

Groźną sytuację stworzyli też goście w 42. minucie. Maciej Sadlok wykonywał z około 20 metrów rzut wolny, ale Kamiński ponownie nie dał się zaskoczyć.

Po przerwie od razu zaatakowali gospodarze, jednak ich akcje - głównie prawą stroną - nie przyniosły zagrożenia. Na wybuch radości miejscowi czekali do 67. min. Szwoch przeprowadził prawą stroną kolejną akcję, tym razem wypatrzył Damiana Rasaka, który z pierwszej piłki strzelił w długi róg, piłkę jeszcze tylko musnął Lis, ale nie udało mu się zmienić jej toru lotu i ugrzęzła w siatce.

Trzy minuty później płocczanie mieli szansę na podwyższenie wyniku, ale Mateusz Lewandowski minimalnie minął się z futbolówką. W 74. min po rzucie rożnym, wykonanym tradycyjnie przez Szwocha, niewiele pomylił się Zbozień.

Przy takim wyniku i przewadze gospodarzy trener krakowian Peter Hyballa dokonał zmian w składzie. I te przyniosły skutek.

W 82. min Rafał Boguski, który wszedł kilka minut wcześniej na murawę, niemal z linii końcowej próbował dośrodkować, ale wyszedł mu strzał, po którym piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki, a Kamiński tylko odprowadził ją wzrokiem.

Po trzech minutach w roli głównej wystąpił drugi z rezerwowych. Po rzucie rożnym piłka trafiła do Urosa Radakovica, który wpakował ją do siatki, a przy okazji zderzył się z Milanem Obradovicem i w debiucie w polskiej ekstraklasie gola został zniesiony z boiska na noszach.

Ta sytuacja spowodowała przedłużenie spotkania aż o osiem minut. Tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego Tomasz Kwiatkowskiego, po akcji lewą stroną, Felicio Brown Forbes balansem ciała zwiódł płockiego bramkarza, zagrał do Boguskiego, któremu pozostało kopnąć do siatki.

Krakowianie zrewanżowali się płockiej drużynie za porażkę (0:3) w pierwszej rundzie, wyprzedzili ją w tabeli i do czterech przedłużyli passę meczów bez porażki

Wisła Płock - Wisła Kraków 1:3 (0:0).

Bramki: 1:0 Damian Rasak (67), 1:1 Rafał Boguski (82), 1:2 Uros Radakovic (85), 1:3 Rafał Boguski (90+7).

Żółta kartka - Wisła Płock: Dusan Lagator. Wisła Kraków: Serafin Szota, Michal Frydrych.

Reklama

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Mecz bez udziału publiczności.

Wisła Płock: Krzysztof Kamiński - Damian Zbozień, Jakub Rzeźniczak (75. Milan Obradovic), Alan Uryga, Angel Garcia Cabezali - Dusan Lagator (90. Cillian Sheridan), Filip Lesniak, Mateusz Szwoch, Damian Rasak, Torgil Gjertsen (75. Patryk Tuszyński) - Mateusz Lewandowski (75. Kacper Rogoziński).

Wisła Kraków: Mateusz Lis - Serafin Szota (77. Uros Radakovic, 90. Souleymane Kone), Maciej Sadlok, Michal Frydrych - Piotr Starzyński (72. Jean Carlos Silva), Stefan Savic, Patryk Plewka, Chuca (72. David Mawutor), Yaw Yeboah - Żan Medved (77. Rafał Boguski), Felicio Brown Forbes.