Zabrzanie ostatnio grają w kratkę, zdobyli zaledwie pięć punktów w czterech meczach, ale wciąż mają szansę włączyć do walki o europejskie puchary. Poznaniacy z kolei po porażce w Niecieczy z Bruk-Betem Termalicą, potrzebują punktów jak tlenu.
Zdaniem trenera "zielonych" Dawida Szulczka, siła ofensywna Górnika nie opiera się tylko na Podolskim, który w ostatnio jest w dobrej formie.
- mówił na konferencji prasowej.
Jak dodał, w zabrskim zespole jest jeszcze wielu innych piłkarzy, na których jego podopieczni muszą zwrócić uwagę.
Podczas konferencji jednym z wiodących tematów była fatalna skuteczność Warty z rzutów karnych. Od momentu powrotu poznaniaków do ekstraklasy, czyli od sierpnia 2020 roku, na siedem "jedenastek", wykorzystali zaledwie jedną. W meczu ostatniej kolejki w Niecieczy Frank Castaneda nie potrafił pokonać bramkarza rywali z 11 m, choć Kolumbijczyk akurat nie był wyznaczony do egzekwowania karnych.
Szulczek nie chciał zdradzić, jakie konsekwencje spotkały nowego napastnika Warty.
– zapewnił.
Jak dodał, rzuty karne są stałym elementem podczas treningów, ale w ostatnich dniach zespół nie poświęcał na to więcej czasu.
– zaznaczył.
Patrząc na wyniki warciarzy, można odnieść wrażenie, że drużyna lepiej się czuje grając przeciwko bardziej renomowanym rywalom, nawet jeśli nie są wysoko w tabeli. Z jednej strony "zieloni" potrafili wygrać w Warszawie z Legią, u siebie z Radomiakiem i zremisować w Szczecinie z Pogonią, ale też przegrać w Niecieczy, czy zremisować u siebie z Górnikiem Łęczna. Szulczek zapewnił, że to nie jest kwestia motywacji.
– zapewnił szkoleniowiec.
Jak poinformował, kolejni zawodnicy po kontuzjach dołączają do zespołu. Belg Milan Corryn i Wiktor Pleśnierowicz zaczęli już trenować z zespołem na pełnych obciążeniach.
Mecz Warty z Górnikiem rozegrany zostanie w sobotę o godz. 15. W pierwszym spotkaniu zabrzanie wygrali 1:0.