Dziennik Gazeta Prawana logo

Lech Poznań nowym liderem Ekstraklasy, przynajmniej do soboty [WIDEO]

1 kwietnia 2022, 22:44
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Zawodnik Śląska Wrocław Szymon Lewkot (L) i Dawid Kownacki (P) z Lecha Poznań podczas meczu 27. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy
<p>Zawodnik Śląska Wrocław Szymon Lewkot (L) i Dawid Kownacki (P) z Lecha Poznań podczas meczu 27. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy</p>/PAP
O pierwszych 40 minutach meczu we Wrocławiu można było powiedzieć tylko tyle, że zostały rozegrane. W tym okresie tylko raz było ciekawie, kiedy gospodarze wywalczyli rzut wolny tuż przed polem karnym przyjezdnych. Do piłki podszedł Erik Exposito i huknął wprost w mur.

Lech był może częściej przy piłce, ale nie miał pomysłu, aby przedrzeć się przez obronę Śląska. Goście wymieniali dużo podań, ale w poprzek boiska. Wrocławianie natomiast starali się podchodzić pressingiem i po przejęciu piłki wyprowadzać szybkie ataki. Z tego jednak też nic nie wynikało.

Ciekawie zrobiło się tuż przed przerwą. Najpierw po ładnej akcji Jakuba Kamińskiego z Dawidem Kownackim ten drugi wyłożył piłkę Joao Amaralowi, ale ten w nią nie trafił. W odpowiedzi po rzucie rożnym groźnie strzelał Daniel Gretarsson i Mickey van der Hart nie bez problemu sparował piłkę. Dopiero wtedy arbiter odgwizdał pozycję Islandczyka, ale sytuacja nie była jednoznaczna i pewnie gdyby piłka wpadła do siatki, byłaby potrzebna analiza VAR.

W przerwie trener Lecha Maciej Skorża dokonał dwóch zmian i na boisku pojawił się m.in. Michał Skóraś. W Śląsku Gretarssona zastąpił natomiast Szymon Lewkot. I to właśnie ci dwaj piłkarze byli zamieszani w akcję w trzeciej minucie po wznowieniu gry.

Po długim podaniu z głębi pola Lewkot źle obliczył lot piłki i Skóraś znalazł się sam przed Michałem Szromnikiem. Zawodnik Lecha uderzył w dalszy róg i było 1:0 dla przyjezdnych. Zawodnicy jeszcze sygnalizowali faul zawodnika rywali, ale arbiter po konsultacji z VAR, uznał gola.

Kilka minut później Śląsk miał szansę na doprowadzenie do remisu. Piłka trafiła do Victora Garcii, który huknął, ale Radosław Murawski ofiarną interwencją zatrzymał lecącą w kierunku bramki piłkę.

Wrocławianie nie mając nic do stracenia zaatakowali odważniej, ruszyli większą liczbą piłkarzy do przodu, ale dzięki temu goście mieli miejsce na swoje ataki. Spotkanie wyraźnie się ożywiło i zrobiło ciekawsze. Świetną okazję na podwyższenie prowadzenia miał Kownacki, ale Szromnik popisał się świetną interwencją i wybił piłkę z linii. W odpowiedzi po rzucie rożnym główkował Mark Tamas i część kibiców nawet myślała, że piłka wpadła do siatki.

Z czasem Śląsk uzyskał optyczną przewagę i był częściej przy piłce, a goście kontratakowali. Ale tak jak w pierwszej połowie, Lech nie miał pomysłu na przedarcie się przez defensywę wrocławian, tak w drugiej połowie to gospodarze nie potrafili wypracować sytuacji bramkowej. W jednej z akcji Krzysztof Mączyński nie mając do kogo zagrać, huknął z ponad 30 metrów i tylko minimalnie się pomylił.Do emocjonującej końcówki nie doszło, bo nie pozwolił na to Lech. Goście odsunęli grę od własnego pola karnego, potrafili długo utrzymać się przy piłce i Śląsk nie miał okazji na gola.

Lech wygrywając został nowym liderem tabeli przynajmniej do soboty, kiedy Pogoń Szczecin zmierzy się na wyjeździe z Górnikiem Łęczna, a Raków Częstochowa w Grodzisku Wlkp. z Wartą Poznań.

Śląsk Wrocław - Lech Poznań 0:1 (0:0)
Bramka: 0:1 Michał Skóraś (48)
Żółta kartka - Śląsk Wrocław: Krzysztof Mączyński, Erik Exposito
Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce)
Widzów: 14 112
Śląsk Wrocław: Michał Szromnik – Mark Tamas, Łukasz Bejger, Daniel Gretarsson (46. Szymon Lewkot) – Patryk Janasik, Krzysztof Mączyński (83. Dennis Jastrzębski), Petr Schwarz, Victor Garcia – Waldemar Sobota (76. Patrick Olsen), Caye Quintana (66. Robert Pich) – Erik Exposito (76. Fabian Piasecki)
Lech Poznań: Mickey van der Hart - Tomasz Kędziora, Lubomir Satka, Antonio Milic (46. Joel Pereira), Pedro Rebocho – Kristoffer Velde (46. Michał Skóraś), Radosław Murawski (71. Jesper Karlstrom), Pedro Tiba (78. Nika Kwekweskiri), Joao Amaral, Jakub Kamiński (82. Filip Marchwiński) – Dawid Kownacki

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraPolacy siatkarze zafundowali kibicom prawdziwy thriller. Piąta wygrana biało-czerwonych w Lidze Narodów »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj