Runjaic w Legii pracował od lipca 2022 roku. Z "wojskowymi" w ubiegłym sezonie zdobył puchar oraz superpuchar Polski oraz wicemistrzostwo kraju.
Feio lekiem na całe zło ma
W obecnych rozgrywkach jednak nie szło mu już tak dobrze. Legia już na jesieni odpadła z Pucharu Polski, z Liga Konferencji pożegnała się w 1/16 w kompromitującym stylu, a w Ekstraklasie ma praktycznie tylko matematyczne szanse na mistrzostwo.
To wszystko sprawiło, że miarka się przebrała i po remisie z Jagiellonią Białystok zdecydowano się na zwolnienie niemieckiego szkoleniowca. Lekiem na całe zło ma być Goncalo Feio. Portugalczyk oficjalnie zaprezentowany w roli nowego opiekuna piłkarzy Legii ma zostać w środę podczas konferencji prasowej.
Feio nie był pierwszym wyborem Legii
Jak się okazuje 34-latek znany z wybuchowego charakteru nie był pierwszym wyborem. Kierownictwo Legii na swojej liście miało dwóch innych kandydatów.
Według moich informacji jednym z trenerów rozpatrywanych przez Legię był Marek Papszun. Wśród zagranicznych kandydatów rozpatrywany był m.in. Philippe Montanier - powiedział Marek Jóźwiak w rozmowie z TVP Sport.
O ile nazwisko Papszuna kompletnie nie dziwi, bo jest ono wymieniane praktycznie przy każdej okazji, gdy w Ekstraklasie dochodzi do zwolnienia trenera, bo były szkoleniowiec Rakowa nadal pozostaje bez pracy, to kandydatura 59-letniego Francuza jest sporym zaskoczeniem.
Legii nie było stać na Francuza
Montanier ostatnio pracował z piłkarzami Tuluzy. W 2023 roku sięgnął z nimi po Puchar Francji. Od czerwca jest bezrobotny. Wcześniej prowadził m.in. reprezentację Francji U-20, Rennes, Real Sociedad, Nottingham Forest, Lens, czy belgijski Standard Liege.
Według Jóźwiaka doszło do kontaktu między oboma stronami. Byłby to świetny wybór, ale z tego co wiem, to grzecznie podziękował. Docenił to, że taki klub, jak Legia się nim interesuje, jednak ponieważ ma ofertę z Arabii Saudyjskiej, to zdecydował się odmówić. Absolutnie mu się nie dziwię, bo pieniądze zaproponowane tam są nieporównywalnie większe - zdradził były piłkarz Legii.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.