Klub i pozostali kibice Legii odcinają się od "Żylety"
Kibice zasiadający na "Żylecie" od dłuższego czasu w trakcie meczów wywieszają na trybunie transparenty nawołujące do niegłosowania na Rafała Trzaskowskiego w zbliżających się wyborach prezydenckich.
Na akcje najzagorzalszej grupy kibiców Legii zareagowały już władze klubu, które w oficjalnym komunikacie odcięły się od nich, dając jasno do zrozumienia, że prezentowane stanowisko nie jest głosem klubu, ani pozostałej części fanów klubu ze stolicy. Zresztą na forach kibiców i we wpisach w mediach społecznościowych tzw. "normalni" kibice delikatnie mówiąc radzą "Żylecie" skupić się wyłącznie na robieniu dopingu, a nie mieszaniu polityki ze sportem.
"Żyleta" porównała Jagielska do Mengele
Niezrażeni tymi głosami kibice z "Żylety" jednak dalej postanowili wywieszać transparenty niezwiązane ze sportem. Przy okazji poniedziałkowego meczu z Lechią Gdańsk oprócz "tradycyjnego" transparentu uderzającego w Rafała Trzaskowskiego pojawił się jeszcze jeden.
Nawiązywał on do Gizeli Jagielskiej, czyli lekarki, która dokonała w szpitalu w Oleśnicy aborcji, o której zrobiło się głośno w całej Polsce. Fani z "Żylety" wywiesili płótno z napisem: "Jagielska = Mengele".
Tomasz Lis oburzony transparentem kibiców Legii
Porównanie Jagielskiej do Josefa Mengele, niemieckiego lekarza, który dokonywał eksperymentów medycznych na ludziach w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau oburzyło Tomasza Lisa. Jak napisałem, że to margines społeczny to było oburzenie. A dla mnie to margines społeczny - napisał dziennikarz w mediach społecznościowych.
Legia wymęczyła trzy punkty w meczu z Lechią
Sam mecz nie był wielkim widowiskiem. Legia, która w czwartek pokonała na Stamford Bridge Chelsea Londyn 2:1, w poniedziałek męczyła się z jednym z najsłabszych zespołów w Ekstraklasie. Gola na wagę zwycięstwa podopieczni Goncalo Feio strzelili dopiero w doliczonym czasie gry. Autorem bramki i bohaterem meczu był Jan Ziółkowski.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.