Uczestnik mistrzostw świata z 1986 r. podkreślił, że sobotni rywale podczas turnieju we Francji zaprezentowali podobny poziom.

Reklama

Polacy i Szwajcarzy zagrali na miarę swoich możliwości. Nie rozczarowali, ale też nie zachwycili. Strzelili po dwa gole. Trudno też powiedzieć, który zespół miał silniejszych rywali w grupie, bo podopieczni Adama Nawałki zremisowali bezbramkowo z Niemcami, a drużyna Vladimira Petkovica z Francją. Dlatego dla mnie ten mecz nie ma faworyta i myślę, że o awansie do ćwierćfinału zdecyduje forma dnia – ocenił 20-krotny reprezentant kraju.

Mimo porównywalnego potencjału, oba zespoły preferują odmienny styl gry. Jak wyjaśnił, Helweci prezentują ofensywny, kombinacyjny futbol, atakują przeciwników wysokim pressingiem oraz lubią długo utrzymywać się przy piłce. Z kolei Polacy bardziej skupiają się na bronieniu dostępu do swojej bramki, są dobrze zorganizowani w obronie i lepiej czują się w szybkich kontratakach.

Myślę, że tak będzie wyglądał sobotni mecz. Szwajcarzy ze względu na dobre wyszkolenie techniczne będą dłużej utrzymywali się przy piłce i to do nich będzie należała inicjatywa. Polacy muszą im w tym przeszkadzać, szczególnie nie pozwolić im na długie rozgrywanie piłki na własnej połowie i wykorzystać swoje szanse – podkreślił.

Były pomocnik oraz szkoleniowiec m.in. FC Aarau, FC Wohlen i FC Luzern wskazał też kilka słabych punktów rywali biało-czerwonych. W jego opinii to bramkarz Yann Sommer i obrona, która "nie stanowi monolitu".

Golkiper Borussii Moenchengladbach nie jest raczej postrachem napastników. Nie wiem, czy ktoś zwrócił na to uwagę, ale Sommer ze względu na niski wzrost (183 cm) nie zachowuje się pewnie przy wysokich piłkach oraz przy uderzaniach po długim rogu. Miewa problemy, bo zwyczajnie brakuje mu centymetrów. Często proste błędy popełniają też dwaj środkowi obrońcy – Johan Djourou i Fabian Schaer. Trzeba ich do tego zmusić. Szwajcaria to niewygodny rywal, ale ma dość słabych punktów, żeby ją pokonać – zauważył.

Komornicki nie ma swojego typu na sobotni mecz. Tłumaczył, że spodziewa się każdego wyniku, choć życzy sobie i reprezentacji Polski dwubramkowego zwycięstwa. Były piłkarz, który od 27 lat mieszka w Szwajcarii, pojedynek o ćwierćfinał Euro 2016 będzie oglądał w Łodzi, gdzie spędza wakacje.

Zespoły Polski i Szwajcarii w swoich grupach zajęły drugie miejsce. Biało-czerwoni do fazy pucharowej awansowali po dwóch zwycięstwach 1:0 nad Irlandią Płn. i Ukrainą oraz remisie 0:0 z Niemcami. Helweci z kolei wygrali 1:0 z Albanią oraz podzielili się punktami z Rumunią 1:1 i Francją 0:0.

Sobotnie spotkanie w Saint-Etienne rozpocznie się o godz. 15. Jego zwycięzca w ćwierćfinale 30 czerwca spotka się w Marsylii z Chorwacją lub Portugalią.