Od pierwszej minuty na boisku w Giumri, gdzie był rozgrywany mecz, lepiej prezentował się Ararat. Gospodarze byli agresywniejsi, szybciej operowali piłką i prostymi środkami starali się przedostać pod bramkę Śląska. Wrocławianie mieli problemy z pressingiem rywali i długo nie potrafili przedostać się w pole karne ormiańskiego zespołu.

Reklama

Znacznie więcej się działo w „szesnastce” polskiego zespołu i bramkarz Michał Szromnik oraz obrońcy nie mogli narzekać na nudę. Najlepszą okazję w tym okresie na zdobycie gola miał Ararat po stracie Erika Exposito na własnej połowie. Gospodarze wyprowadzili szybki atak i piłka o centymetry minęła bramkę wrocławian po strzale Mory Kone. Kilka chwil później pierwszą okazję miał Śląsk. Robert Pich przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem Araratu, ale wywalczył rzut rożny. Piłkę w narożniku boiska ustawił Krzysztof Mączyński, idealnie dośrodkował na głowę Wojciecha Golli i zespół trenera Jacka Magiery wyszedł na prowadzenie.

Stracony gol mocno poddenerwował gospodarzy, którzy w ciągu pięciu minut za ostre faule zostali ukarani trzema żółtymi kartkami. Po spokojniejszym fragmencie kolejne ponownie należały do Araratu. Gospodarze w dalszym ciągu byli groźniejsi i częściej przy piłce.

Najlepszą okazję do doprowadzenia do remisu miał Serges Deble, ale Szromnik popisał się świetną interwencją. Swoją szansę na gola miał również Śląsk, ale Fabian Piasecki przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem gospodarzy. Po zmianie stron nie minęło pięć minut i bramkarze dwa razy wyjmowali piłkę z siatki. Najpierw do remisu doprowadził Juan Bravo strzałem głową po rzucie rożnym. Minęło 60 sekund i Śląsk ponownie prowadził. Exposito dośrodkował a akcję skutecznie wykończył Piasecki.

W kolejnych minutach przewaga zaczęła przechylać się na stronę Śląska. Wrocławianie po przerwie dłużej utrzymywali się przy piłce i coraz częściej gościli pod polem karnym rywali. Szansę na gola miał m.in. Waldemar Sobota, ale uderzył wprost w Wsiewołoda Jermakowa. Kilka chwil później na indywidualną akcję zdecydował się Pich. Słowak przymierzył tuż przy słupku i Śląsk prowadził już 3:1.

Ararat próbował jeszcze gonić wynik, ale nie był już tak groźny jak w pierwszej połowie. Kiedy wydawało się, że polski zespół kontroluje mecz i utrzyma dwubramkowe prowadzenie do końca, Razmik Hakobjan uderzył z dystansu i było tylko 2:3.

Do końca spotkania pozostawało około pięć minut. Gospodarze rzucili się do ataku i w polu karnym Śląska kilka razy mocno się zakotłowało. W końcu gol padł, ale dla przyjezdnych. Rozgrywający dobry mecz Exposito zdołał przytrzymać piłkę i idealnie dośrodkować do Picha, który nie zmarnował okazji i zdobył swoją drugą bramkę. Swoją okazję miał jeszcze Ararat. Po szybkiej akcji do siatki mógł trafić Igor Stanojevic, ale Petr Swarz zdołał zażegnać niebezpieczeństwo. Kilka chwil później sędzia zagwizdał po raz ostatni.

Ararat Erywań - Śląsk Wrocław 2:4 (0:1).
Bramki: Ararat Erywań - Juan Bravo (49.), Razmik Hakobjan (84.); Śląsk Wrocław - Wojciech Golla (20.), Fabian Piasecki (50.), Robert Pich (70., 90.).
Żółte kartka: Ararat Erywań - Mory Kone, Serges Deble, Edgar Malakjan, Juan Bravo; Śląsk Wrocław - Szymon Lewkot, Dino Stiglec, Michał Szromnik, Wojciech Golla.
Sędzia: Nikoła Popow (Bułgaria)
Widzów: około 2000.
Ararat Erywań: Wsiewołod Jermakow - Juan Bravo (82. Robert Hakobjan), Marko Prljevic, Hrair Mkojan, Zirajr Margarjan - Dimitije Pobulic (71. Igor Stanojevic), Karen Muradjan, Alik Arakeljan (62. Dawid Manojan), Edgar Malakjan (62. Razmik Hakobjan) - Serges Deble (71. Yacouba Silue), Mory Kone.
Śląsk Wrocław: Michał Szromnik - Patryk Janasik (72. Bartłomiej Pawłowski), Szymon Lewkot, Wojciech Golla, Dino Stiglec - Robert Pich, Krzysztof Mączyński (80. Petr Schwarz), Rafał Makowski, Victor Garcia - Erik Exposito, Fabian Piasecki (65. Waldemar Sobota).