Dziennik Gazeta Prawana logo

Trener Lecha: Nie przylecieliśmy do Batumi na wakacje

27 lipca 2022, 19:16
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
John van den Brom
<p>John van den Brom</p>/Newspix
Po wygranej 5:0 nad Dinamo Batumi w pierwszym meczu 2. rundy eliminacji Ligi Konferencji piłkarze Lecha są blisko awansu do kolejnej fazy. Trener mistrza Polski John van den Brom liczy, że w Gruzji jego zespół rozegra kolejne dobre spotkanie.

Przed tygodniem poznaniacy przeciwko mistrzowi Gruzji zaprezentowali się jak przystało na mistrza kraju, a rewanż przy pięciobramkowej zaliczce wydaje się być formalnością. Poznaniacy do Batumi przylecieli w środę w południe czasu polskiego. O godz. 18 przeprowadzili trening na "Adjarabet Arena', bo tak nazywa się stadion Dinama. Czwartkowy mecz rozpocznie się od godz. 19 polskiego czasu.

Van den Brom przed treningiem wziął udział w konferencji prasowej. Holender liczy, że w rewanżu jego podopieczni potwierdzą dobrą dyspozycję.

"Nie przyjechaliśmy tutaj na wakacje, mimo że warunki mamy znakomite, pogoda jest fantastyczna, a hotel mamy nad samym morzem. Wiemy, po co tu jesteśmy. Naszym zadaniem jest dobrze przygotować się do tego spotkania, podtrzymać nasze dobre samopoczucie" - mówił holenderski szkoleniowiec przed czwartkowym meczem.

Jego zdaniem piłkarze Dinama potrafią lepiej grać, niż to pokazali tydzień temu w Poznaniu.

"Zwycięstwo w europejskich pucharach 5:0 to spore osiągnięcie. Wtedy nie był ważny sam rezultat, ale sposób, w jakim go osiągnęliśmy po poprzednich, nienajlepszych spotkaniach. Tamta wygrana dała nam dużo pewności siebie, ale oczywiście jesteśmy gotowi na różne scenariusze. Oglądałem dwumecz Dinama ze Slovanem Bratysława (Gruzini odpadli w 1. rundzie eliminacji Ligi Mistrzów po golu straconym w 123. minucie - PAP) i nasi rywale spisali się lepiej niż w Poznaniu. Jeśli Dinamo zagra tak, jak ze Slovanem u siebie, to będziemy musieli się mocniej przeciwstawić tej drużynie" - podkreślił.

Opiekun "Kolejorza" nie podjął jeszcze decyzji dotyczącej składu na rewanżowe spotkanie. Zmian nie wykluczył, ale też zapewnił, że nie wymieni więcej niż pół drużyny.

"Nie graliśmy w ostatni weekend. Jesteśmy wypoczęci, zregenerowani po ostatnim meczu z Dinamo. Zresztą, jeśli wygrywasz, łatwiej jest się zregenerować. To, co zauważyłem na treningu, grupa jest głodna tego, by grać dalej takie mecze, jak tydzień temu" - przyznał.

Do Batumi sztab szkoleniowy zabrał też nowego piłkarza, Szweda Filipa Dagerstala, który we wtorek podpisał kontrakt z mistrzem Polski. Van den Brom wykluczył jednak jego udział w czwartkowym pojedynku.

"Filip jest z nami, choć nie zagra. Jutro będzie miał indywidualny trening, obejrzy spotkanie z trybun, zobaczy, jak my funkcjonujemy w trakcie gry. W piątek też będzie trenował, ale już z całym zespołem, tak, żeby być gotowy na niedzielę. W rewanżu nie wystąpią ci sami zawodnicy, którzy byli nieobecni tydzień temu. Nie ma z nami także Afonso Sousy, który złapał infekcję i nie mógł przylecieć" - wyjaśnił van den Brom.

Miejscowi dziennikarze pytali również o swojego rodaka Giorgiego Citaiszwiliego, którego Lech pozyskał latem.

"Gio jest z nami trzy tygodnie, nie jest jeszcze w topowej formie. On potrzebuje jeszcze trochę czasu, żeby się zaaklimatyzować, a my musimy mu dać ten czas. Gio to zawodnik z dużą jakością, wiemy, na co go stać, on może zrobić dużą różnicę na pewnych pozycjach" - podsumował Holender.

Lech zna już rywala w kolejnej rundzie. Będzie nim Vikingur Reykjavik, który wyeliminował walijski The News Saints. Gospodarzem pierwszego meczu zaplanowanego na 4 sierpnia będą Islandczycy, rewanż rozegrany zostanie tydzień później w Poznaniu.

autor: Marcin Pawlicki

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraSędzia skrzywdziła Ekwador. Kompromitujący błąd Tori Penso na mundialu »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj