Przed tygodniem poznaniacy przeciwko mistrzowi Gruzji zaprezentowali się jak przystało na mistrza kraju, a rewanż przy pięciobramkowej zaliczce wydaje się być formalnością. Poznaniacy do Batumi przylecieli w środę w południe czasu polskiego. O godz. 18 przeprowadzili trening na "Adjarabet Arena', bo tak nazywa się stadion Dinama. Czwartkowy mecz rozpocznie się od godz. 19 polskiego czasu.

Reklama

Van den Brom przed treningiem wziął udział w konferencji prasowej. Holender liczy, że w rewanżu jego podopieczni potwierdzą dobrą dyspozycję.

"Nie przyjechaliśmy tutaj na wakacje, mimo że warunki mamy znakomite, pogoda jest fantastyczna, a hotel mamy nad samym morzem. Wiemy, po co tu jesteśmy. Naszym zadaniem jest dobrze przygotować się do tego spotkania, podtrzymać nasze dobre samopoczucie" - mówił holenderski szkoleniowiec przed czwartkowym meczem.

Jego zdaniem piłkarze Dinama potrafią lepiej grać, niż to pokazali tydzień temu w Poznaniu.

Reklama

"Zwycięstwo w europejskich pucharach 5:0 to spore osiągnięcie. Wtedy nie był ważny sam rezultat, ale sposób, w jakim go osiągnęliśmy po poprzednich, nienajlepszych spotkaniach. Tamta wygrana dała nam dużo pewności siebie, ale oczywiście jesteśmy gotowi na różne scenariusze. Oglądałem dwumecz Dinama ze Slovanem Bratysława (Gruzini odpadli w 1. rundzie eliminacji Ligi Mistrzów po golu straconym w 123. minucie - PAP) i nasi rywale spisali się lepiej niż w Poznaniu. Jeśli Dinamo zagra tak, jak ze Slovanem u siebie, to będziemy musieli się mocniej przeciwstawić tej drużynie" - podkreślił.

Opiekun "Kolejorza" nie podjął jeszcze decyzji dotyczącej składu na rewanżowe spotkanie. Zmian nie wykluczył, ale też zapewnił, że nie wymieni więcej niż pół drużyny.

Reklama

"Nie graliśmy w ostatni weekend. Jesteśmy wypoczęci, zregenerowani po ostatnim meczu z Dinamo. Zresztą, jeśli wygrywasz, łatwiej jest się zregenerować. To, co zauważyłem na treningu, grupa jest głodna tego, by grać dalej takie mecze, jak tydzień temu" - przyznał.

Do Batumi sztab szkoleniowy zabrał też nowego piłkarza, Szweda Filipa Dagerstala, który we wtorek podpisał kontrakt z mistrzem Polski. Van den Brom wykluczył jednak jego udział w czwartkowym pojedynku.

"Filip jest z nami, choć nie zagra. Jutro będzie miał indywidualny trening, obejrzy spotkanie z trybun, zobaczy, jak my funkcjonujemy w trakcie gry. W piątek też będzie trenował, ale już z całym zespołem, tak, żeby być gotowy na niedzielę. W rewanżu nie wystąpią ci sami zawodnicy, którzy byli nieobecni tydzień temu. Nie ma z nami także Afonso Sousy, który złapał infekcję i nie mógł przylecieć" - wyjaśnił van den Brom.

Miejscowi dziennikarze pytali również o swojego rodaka Giorgiego Citaiszwiliego, którego Lech pozyskał latem.

"Gio jest z nami trzy tygodnie, nie jest jeszcze w topowej formie. On potrzebuje jeszcze trochę czasu, żeby się zaaklimatyzować, a my musimy mu dać ten czas. Gio to zawodnik z dużą jakością, wiemy, na co go stać, on może zrobić dużą różnicę na pewnych pozycjach" - podsumował Holender.

Lech zna już rywala w kolejnej rundzie. Będzie nim Vikingur Reykjavik, który wyeliminował walijski The News Saints. Gospodarzem pierwszego meczu zaplanowanego na 4 sierpnia będą Islandczycy, rewanż rozegrany zostanie tydzień później w Poznaniu.

autor: Marcin Pawlicki