"Kolejorz" z niemałym trudem dotarł do czwartej rundy eliminacji Ligi Konferencji i stoi przed szansą zakwalifikowania się do rozgrywek grupowych. W czwartek w Poznaniu w pierwszym spotkaniu zmierzy się z mistrzem Luksemburga - F91 Dudelange. Van den Brom nie ukrywa, że jego drużynie ten awans jest bardzo potrzebny. Ten sukces mógłby poprawić nienajlepszą atmosferę wokół drużyny, która z jednym punktem zamyka tabelę ekstraklasy.
– powiedział holenderski szkoleniowiec na konferencji prasowej.
Wtórował mu obrońca Pedro Rebocho. stwierdził Portugalczyk.
Dudelange wyeliminowało Legię
F91 Dudelange to żaden kopciuszek na europejskiej scenie piłkarskiej. Ten zespół 16-krotnie zdobywał mistrzostwo swojego kraju i dwa razy grał w fazie grupowej Ligi Europy. Cztery lata temu sprawił sporą niespodziankę eliminując w trzeciej rundzie kwalifikacji Legię Warszawa (Luksemburczycy wygrali 2:1 w Warszawie i u siebie zremisowali 2:2). W kolejnej rundzie okazali się lepsi od rumuńskiego CFR Cluj. Zdaniem van den Broma, atutem najbliższego rywala będzie doświadczenie i warunki fizyczne.
zaznaczył.
Słaba gra Lecha
Jedną z przyczyn słabej gry Lecha w tym sezonie są kłopoty zdrowotne wielu piłkarzy. Plaga urazów dotknęła przede wszystkim formację defensywną - Bartosz Salamon, Lubomir Satka, Filip Dagerstal są poza kadrą, urazy leczą także Artur Sobiech i Adriel Ba Loua. Do składu wrócił natomiast Antonio Milic, który z Maksymilianem Pingotem będą stanowić parę stoperów w spotkaniu przeciwko Dudelange. Szkoleniowiec mistrza Polski pytany, czy będzie naciskał władze klubu o kolejne transfery, przyznał, że są luki w składzie.
- podkreślił van den Brom. Mecz Lecha z F91 Dudelange rozegrany zostanie w czwartek o godz. 20.30. Rewanż odbędzie się tydzień później.
autor: Marcin Pawlicki