Poznaniacy w samo południe po godzinnym locie wylądowali w stolicy Austrii. W tym samym czasie trener rywali mistrza Polski spotkał się z dziennikarzami na konferencji prasowej. Austriacy mają spore kłopoty kadrowe, jakich też doświadczył Lech, tyle że na początku sezonu. Lista nieobecnych jest dość długa, podobnie jak w pierwszym meczu w Poznaniu, nie zagrają: Johannes Handl, Ziad El Sheiwi, Florian Wustinger i Marko Raguz. Wypadek samochodowy miał pomocnik Muharem Huskovic, który wystąpił w pierwszym spotkaniu. 19-latek z poważnymi obrażeniami spędził wiele dni w szpitalu i czeka go kilkumiesięczna przerwa od futbolu.
Schmid przyznał jednak, że to nie koniec kłopotów.
– wyjaśnił opiekun wiedeńczyków.
Półtora miesiąca temu w pierwszym starciu obu drużyn lechici wygrali u siebie 4:1. Schmid przyznał jednak, że nie było to wcale złe spotkanie w wykonaniu jego podopiecznych.
– podkreślił.
Jak dodał, jego drużyna musi zwrócić uwagę na napastnika Mikaela Ishaka.
– ocenił Schmid.
W Lidze Konferencji Austriacy zdobyli zaledwie jeden punkt w czterech meczach. Jeśli chcą dalej liczyć się w walce o drugą lokatę, premiowaną udziałem w przyszłorocznych barażach (ich stawką będzie udział w 1/8 finału rozgrywek), to muszą w czwartek wygrać. Podopieczni Johna van den Broma jeśli nawet przegrają, szansy na awans nie stracą. Natomiast w przypadku zwycięstwa w Wiedniu i przy jednoczesnej stracie punktów przez Hapoel w spotkaniu z Villarrealem, poznaniacy zapewnią sobie drugie miejsce, bez względu na wyniki ostatniej kolejki.
– podsumował szkoleniowiec Austrii.
Lech w środę o godz. 18.30 przeprowadzi oficjalny trening, a pół godziny wcześniej van den Brom weźmie udział w konferencji prasowej.
Piłkarze mistrza Polski w Wiedniu będą mogli liczyć na poważne wsparcie ze strony swoich fanów. 1450 biletów przyznane poznańskiemu klubowi rozeszło się błyskawicznie, ale spora grupa kibiców usiądzie na sektorach neutralnych.
Mecz Austrii z Lechem rozegrany zostanie w czwartek o godz. 18.45.
autor: Marcin Pawlicki