Dziennik Gazeta Prawana logo

Kibice Djurgardens nie będą nadużywać alkoholu. Chcą "rozjechać Lecha"

14 marca 2023, 19:33
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kibice Djurgardens
Kibice Djurgardens/Newspix
Szwedzcy kibice chcą stworzyć atmosferę "jak w Poznaniu" w czwartek w Sztokholmie w rewanżowym spotkaniu 1/8 finału piłkarskiej Ligi Konferencji pomiędzy Djurgardens IF a Lechem. Piewszy mecz wygrał "Kolejorz" 2:0.

Rewanż rozpocznie się o 18.45, lecz kibice będą się zbierać już od 15. w pubach przy bulwarze Sveavagen, którym o godzinie 16.20 przejedzie autobus z piłkarzami w drodze na stadion Tele2 Arena. Później kibice udadzą się metrem na stadion.

O tej godzinie liczne puby m.in. popularne „Lion Bar” i „Crazy Horse” serwują piwo już od 12 złotych za kufel, a średnia cena to 16, więc dla kibiców będzie to budżetowa okazja do rozgrzewki przed meczem.

W oficjalnym komunikacie stowarzyszenie kibiców Djurgardens IF „Jarnkaminnen” poprosiło, aby pojawić się w pubach już po lunchu, ale nie nadużywać alkoholu, ponieważ będzie potrzebny zorganizowany doping tak głośny, aby „rozjechać Lecha u siebie w Sztokholmie”.

To najważniejszy mecz w historii Djurgardens więc zbierzmy wszystkie możliwe siły i postarajmy się pomóc naszym piłkarzom - dodano.

Bramkarz sztokholmskiej drużyny Jakob Widell Zetterstroem uważa jednak że będzie to trudne. Na łamach największego szwedzkiego dziennika „Aftonbladet” opisał, że „w Poznaniu poziom decybeli przekraczał chyba wszystkie normy, a trzy kondygnacje krzyczących poznańskich kibiców za moimi plecami sprawiły, że jeszcze kilka godzin po meczu miałem kłopoty ze słuchem”.

Stadion Tele2 Arena został oddany do użytku w 2013 roku i mieści 30 tysięcy widzów na meczach i 40 tysięcy na koncertach. Jest boiskiem sztokholmskich klubów Djurgardens IF i Hammarby IF.

W pierwszym meczu w Poznaniu Djurgardens przegrał 0:2, lecz nastroje w klubie są optymistyczne zwłaszcza po dramatycznym ćwierćfinale Pucharu Szwecji w niedzielę z Malmoe FF wygranym po serii rzutów karnych.

Przy odpowiedniej koncentracji i dopingu naszych kibiców strata jest do odrobienia - zaznaczył Zetterstroem.

Zbigniew Kuczyński 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraCzeski finał Wimbledonu. Muchova kontra Noskova na londyńskiej trawie »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj