Dziennik Gazeta Prawana logo

Szczęsny wpadł w rywala jak dzik w żołędzie. Fatalna interwencja bramkarza Barcelony

15 kwietnia 2025, 23:04
[aktualizacja 15 kwietnia 2025, 23:18]
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Szczęsny wpadł w rywala jak dzik w żołędzie. Fatalna interwencja bramkarza Barcelony
Szczęsny wpadł w rywala jak dzik w żołędzie. Fatalna interwencja bramkarza Barcelony/PAP/EPA
Wojciech Szczęsny zaliczył fatalną interwencję w rewanżowym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Bramkarz Barcelony spowodował rzut karny, po którym jego drużyna straciła gola. Jednak jeden błąd Polaka to za mało, by Borussia Dortmund awansowała. Gospodarze przed tygodniem przegrali aż 0:4 i do wyeliminowania Katalończyków potrzebowali cudu. Wygrali 3:1, ale to nie wystarczyło.

Barcelona do Dortmundu pojechała z wielką zaliczką

Barcelona była w bardzo komfortowej sytuacji. Do Dortmundu udała się ze spora zaliczką, która gwarantowała jej awans do kolejnej rundy Ligi Mistrzów. W pierwszym meczu podopieczni Hansiego Flicka wbili rywalom aż cztery gole zachowując przy tym czyste konto. Dwie bramki w tamtym spotkaniu zdobył Robert Lewandowski. Były to jego trafienia numer 104 i 105 w 131. występie w tych rozgrywkach i zarazem gole numer 98 i 99 w oficjalnych meczach w barwach Barcelony.

Ze zdrowiem Lewandowskiego nie jest tak źle

Występ kapitana reprezentacji Polski w rewanżu stał pod znakiem zapytania. Hiszpańskie media donosiły, że 36-letni napastnik ma kłopoty z mięśniem dwugłowym uda w lewej nodze. Jednak chyba ze zdrowiem najlepszego strzelca ligi LaLiga nie jest tak źle, bo Lewandowski mecz z Borussią zaczął w podstawowym składzie. Tym razem jednak nie udało mu się strzelić gola swojej byłej drużynie.

Seria Szczęsnego dobiegła końca

Powodów do zadowolenia po ostatnim gwizdku sędziego nie miał też drugi z polskich piłkarzy grający na co dzień w katalońskim klubie. Wojciech Szczęsny popełnił jeden błąd, puścił trzy gole i zaliczył pierwszą porażkę od kiedy wszedł do bramki Barcelony. Do tej pory Katalończycy w składzie z Szczęsnym byli niepokonani we wszystkich rozgrywkach.

Szczęsny źle obliczył interwencję

Szczęsny w Dortmundzie pierwszy raz skapitulował już w 11. minucie spotkania. Były bramkarz reprezentacji Polski źle obliczył swoją interwencję w polu karnym i bezpardonowo "władował" się w przeciwnika. Sędzia nie miał innego wyjścia jak podyktować "jedenastkę" dla gospodarzy, którą na gola zamienił Serhou Guirassy. Napastnik Borussii nie dał najmniejszych szans Szczęsnemu na obronę.

Guirassy trzy razy pokonał Szczęsnego

Guirassy drugi raz Szczęsnego pokonał tuż po przerwie. W 49. minucie snajper z Gwinei z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki gości.

Barcelona odpowiedziała w 54. minucie. Ramy Bensebaini nie chciał dopuścić, by piłka zagrana wzdłuż bramki doleciała do Lewandowskiego. Jednak jego interwencja okazała się niefortunna. Obrońca Borussii zaliczył samobója.

Guirassy niecały kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry skompletował hat-tricka. W tym momencie Borussia potrzebowała jeszcze dwóch goli, by doprowadzić do dogrywki. Gospodarze do samego końca próbowali znów umieścić piłkę w bramce Szczęsnego, ale więcej goli już nie padło i z awansu cieszyli się Katalończycy.

Pięć goli w meczu Aston Villa - Paris Saint-Germain

W drugim wtorkowym meczu też nie brakowało emocji. Paris Saint-Germain w ubiegłym tygodniu pokonało na własnym boisku Aston Villę 3:1. W rewanżu po 28. minutach mistrzowie Francji prowadzili 2:0.

Pierwszego gola dla ekipy prowadzonej przez Luisa Enrique strzelił Achraf Hakimi. W tej sytuacji najpierw nie najlepiej zachował się Matty Cash, który nie przerwał akcji na prawej stronie, a następnie błąd popełnił Emiliano Martinez. Na drugą bramkę dla gości nie trzeba było długo czekać. Siedemnaście minut później podwyższył Nuno Mendes.

W tym momencie wydawało się, że sprawa awansu jest definitywnie rozstrzygnięta. Gospodarze jednak nie dali za wygraną. Strzelili trzy gole i dążyli do zdobycia czwartej bramki, która dawałaby im dogrywkę. Mieli na to ponad poł godziny gry, ale mimo kilku okazji wynik już nie uległ zmianie i w półfinale Ligi Mistrzów zagra Paris Saint Germain.

Real potrzebuje cudu, Bayern ma jeszcze szansę

W środę cudu potrzebować będzie Real Madryt. Obrońcy trofeum Ligi Mistrzów w pierwszym meczu w Londynie przegrali z Arsenalem 0:3. Wydaje się, że tylko katastrofa może wyeliminować drużynę Jakuba Kiwiora z dalszej rywalizacji w Champions League, ale na Santiago Bernabeu już nie takie historie się działy.

W trudnym położeniu jest też Bayern Monachium, ale nie aż tak jak "Królewscy". Bawarczycy tydzień temu przegrali na własnym stadionie z Interem Mediolan 1:2. Strata nie jest duża i niemiecka drużyna cały czas zachowuje szansę na grę w półfinale Ligi Mistrzów kosztem zespołu Nicoli Zalewskiego i Piotra Zielińskiego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj