Katastrofalny błąd bramkarza Sportingu
W 22. serii gier Sporting podejmował u siebie Aroucę. Miejscowi kibice spodziewali się, że liderujący w tabeli gospodarze łatwo uporają się z zajmującym pozycję w środku tabeli rywalem. Mecz jednak zaczął się dla ekipy ze stolicy fatalnie, a dokładnie to katastrofalnie, bo tak trzeba określić to, co w ósmej minucie zrobił Rui Silva.
Silva kopnął piłkę do własnej bramki
Bramkarz Sportingu kopnął piłkę do własnej siatki. Dosłownie! Silva stojąc przed polem karnym został zaskoczony podaniem od swojego obrońcy, ale mógł wybrać kilka innych rozwiązań tej sytuacji. Zdecydował się jednak na najgorszy wariant z możliwych i w efekcie doprowadził do kuriozalnego samobója.
Sporting utrzymał fotel lidera
Ostatecznie mecz zakończył się remisem 2:2, ale gospodarze mieli sporo szczęścia, że z boiska nie schodzili pokonani. Do przerwy przegrywali 1:2. W dodatku w drugiej połowie po czerwonej kartce musieli radzić sobie grając w dziesiątkę. Mimo osłabienia udało im się strzelić wyrównującego gola. Mimo straty dwóch punktów Sporting utrzymał fotel lidera. Ma dwa punkty przewagi nad lokalnym rywalem - Benficą.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.