Dziennik Gazeta Prawana logo

Śmierć przerwała wspaniałą karierę

4 czerwca 2008, 12:29
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Zawsze dzielnie walczyła. Na boisku nigdy nie odpuszczała. W życiu też taka była. Agata Mróz w swojej sportowej karierze wygrała wiele meczów. Niestety - choć się nie poddawała - przegrała z chorobą. Dziś zmarła w szpitalu we Wrocławiu. Zapamiętamy ją nie tylko jako wspaniałą siatkarkę.

Agata Mróz mimo choroby szpiku kostnego, z którą walczyła od 17. roku życia, całe życie poświęciła siatkówce. Grała w reprezentacji, która zdobyła mistrzostwo Europy w 2003 i 2005 roku.

Zapamiętamy ją jako wesołą, miłą osobę, która czerpała z życia wszystko, co tylko mogła. Była wspaniałą dziewczyną, walczyła z bólem, kontuzjami. Nie poddawała się. Wierzyła, że wyjdzie z choroby. My też w to wierzyliśmy...



Agata Mróz-Olszewska urodziła się 7 kwietnia 1982 roku w Tarnowie. Swoją przygodę z siatkówką rozpoczęła w wieku 17 lat w SMS Sosnowiec. Trenerzy szybko dostrzegli w niej wielki talent. Doskonałe warunki fizyczne (191 cm wzrostu) i ciągła praca nad podnoszeniem swoich umiejętności sprawiły, że Agata bardzo szybko pięła się po szczeblach kariery.

Z Sosnowca najpierw trafiła do AZS WSBiP Ostrowiec Świętokrzyski, a potem w 2003 roku przeniosła się do BKS Bielsko-Biała. Z tym klubem w ciągu trzech lat zdobyła dwa razy mistrzostwo Polski (2003, 2004) i puchar Polski (2004, 2006). Następnym przystankiem w jej karierze była Hiszpania, gdzie w barwach Gruppo 2002 Murcia sięgnęła po mistrzostwo i puchar Hiszpanii (2007) oraz puchar Top Teams Cup (2007).

Jednak największe sukcesy odnosiła z reprezentacją Polski. Dwukrotnie, w 2003 i 2005 r., zdobyła złoty medal mistrzostw Europy. To właśnie te dziewczyny cała Polska nazywała Złotkami. Wszyscy z zapartym tchem i zaciśniętymi kciukami kibicowaliśmy wtedy naszym zawodniczkom.



Niestety, choroba postępowała. Agata w ubiegłym roku musiała przerwać wspaniale rozwijającą się karierę. Jej stan zdrowia nie pozwalał już na olbrzymi wysiłek. Ale to wcale nie oznaczało końca walki. Tym razem Agata miała przed sobą rozgrywkę o to co najcenniejsze. O życie - swoje i dziecka.

W tej walce znów wszyscy kibicowaliśmy naszej siatkarce. Pomagała jej nie tylko cała Polska, ale i świat. Kibice, przyjaciele, rodzina oddawali krew dla Agaty i jej dziecka. Najsłyniejszy siatkarz świata Brazylijczyk Giba zlicytował swoją koszulkę, a dochód z aukcji przekazał na pomoc naszej zawodniczce.

Siatkarka sprostała wyzwaniu, jakim było urodzenie dziecka. Czwartego kwietnia, przed południem, przyszła na świat jej córeczka. Liliana to wcześniak. Urodziła się przez cesarskie cięcie. Poród przebiegł bez komplikacji. Ale Agata była tak wyczerpana, że nie miała siły, by spojrzeć na córeczkę.

Po porodzie marzyła, by choć na chwilę znaleźć się w domu i przytulić córeczkę, którą po wypisaniu ze szpitala zaopiekowali się mąż i teściowa siatkarki. Ale lekarze po porodzie zgodzili się jedynie na to, by Agata włożyła ręce do inkubatora i dotknęła córeczkę. Tylko tyle i aż tyle.



Po porodzie Agata zaczęła przygotowywać się do operacji. Najpierw poddana została chemioterapii. Nowy szpik dostała od Niemki z okolic Frankfurtu. "Waży 50 kilo. Jej szpik najbardziej pasuje do mojego organizmu spośród wielu przebadanych" - opowiadała siatkarka. Sama Agata, przy wzroście 191 cm, ważyła wtedy zaledwie 60 kilogramów...

Gdy Agata była już przygotowana do chemioterapii, mąż Jacek wziął nożyczki i obciął jej włosy. Przyjęła to dzielnie, po policzku nie popłynęła ani jedna łza. Lekarze podłączyli ją do specjalistycznej aparatury. Pod łopatki wbili jej igły, a przez nie, plastikowymi rurkami, do jej organizmu spływała chemia.

Siatkarka wiedziała, że chemioterapia jest niezbędna. Nie zadawała żadnych pytań. "Dla mnie wszystko jest jasne od dawna. Nie mam wątpliwości. Muszę to zrobić, mam dla kogo żyć. Dla córeczki, dla męża, dla siebie" - mówiła.

Przed operacją Agata Mróz z trudem pożegnała się z maleńką córeczką, Lilką. "Rośnie jak na drożdżach, jest wspaniała" - mówiła młoda mama.

21 maja, we wrocławskim szpitalu, Mróz przeszła operację przeszczepu szpiku kostnego.

Operacja miała uratować życie. Po zabiegu Agata była bezbronna jak dziecko. Leżała zamknięta w szczelnym pomieszczeniu, do którego nikomu nie wolno było pod żadnym pozorem wejść. Na zmianę dyżurowali w jej pobliżu mąż Jacek i matka Lucyna.

Lekarze robili, co mogli, niestety po operacji stan zdrowia Agaty się pogarszał. Dwa dni temu straciła przytomność. Dziś w nocy przewieziono ją do innego szpitala. Tu zmarła.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj