Grzegorz Wagner: Nie jestem za radykalnym odmłodzeniem kadry. Trzeba korzystać z doświadczenia starszych graczy, którzy gwarantują stabilność. Na razie przedstawiłem plan przygotowań na
przyszły sezon, w którym najważniejsze są eliminacje mistrzostw świata i mistrzostwa Europy. Nie chciałbym teraz zdradzać szczegółów tego, co proponuję, ale uważam, że największym
problemem polskich siatkarzy jest mentalność. Ivan Milijković powiedział kiedyś, że Polakom brakuje mentalności zwycięzców. Miał rację. Strona psychiczna naszych zawodników nie jest
wykorzystana w stu procentach. Czasami brakowało też chemii w kadrze Lozano. Najlepszym przykładem tego, że bez wielkich indywidualności można stworzyć mocny zespół, są Amerykanie lub
Serbowie.
>>>Służba bezpieczeństwa poleca następcę Lozano
Gdybym tak nie uważał, nie wystartowałbym w konkursie. W każdym z nas jest ukryta mentalność zwycięzcy. Trzeba ją tylko wydobyć. Dlatego zatrudniłbym psychologa, który byłby integralną
częścią zespołu. I znalazłbym lidera reprezentacji, który umiałby poprowadzić zespół do zwycięstw.
Nie chcę rzucać nazwisk, bo nie wiem, którzy zawodnicy zdecydują się grać. Słyszałem, że paru starszych zawodników chce odpocząć od kadry ze względu na zdrowie. I ja to szanuję, choć
nie wyobrażam sobie, jak można odmówić gry w reprezentacji.
W zespole musi być jasny podział kompetencji. Wiek trenera nie ma większego znaczenia. Poza tym ja jestem starszy o dobre dziesięć lat od tych, z którymi grałem, więc jednak różnica wieku
jest. Mój ojciec, gdy został trenerem kadry, był jeszcze młodszy niż ja, a jednak potrafił dogadać się z zawodnikami.
Przyzwyczaiłem się już do tego, że jestem porównywany do ojca. Mam podobną wizję pracy, wiele dały mi rozmowy z nim, chociaż jestem trochę innym człowiekiem. Ale jeżeli umawiam się z
kimś na wykonanie pracy, to musi być ona zrobiona.
>>>Matlak czy Świderek? Kto następcą Lozano?
O Lozano też krążyły opowieści, że ostro traktuje zawodników. Ale był konsekwentny w działaniu i zdobył wicemistrzostwo świata. Ważne jest, by w pełni poświęcić się temu, co się
robi. Musimy zdać sobie sprawę, że jeżeli reprezentacja nie będzie mieć wyników, odbije się to także na klubach.
O wyborze trenera powinien decydować związek, nie zawodnicy. Nie wyobrażam sobie, żeby we Włoszech jakiś zawodnik powiedział, że nie będzie pracować z danym trenerem.
Przykro mi, że wyżej stawia się zagranicznych szkoleniowców. Mamy kilku młodych trenerów, którzy dobrze sobie radzą w lidze. Może za bardzo zachłysnęliśmy się zachodnią szkołą. Może
jesteśmy za bardzo zamknięci w sobie i nie wymieniamy się pomysłami. Nie szanujemy tego, co mamy. A przecież siatkówka jest jedna. Jak mawiał mój ojciec: „trzeba przyjąć,
wystawić i uderzyć”.
Nigdy nie będziemy bronić tak, jak Brazylijczycy. Włosi z kolei do perfekcji doprowadzili grę taktyczną. My mieliśmy polską szkołę, opartą na bardzo dobrej technice, ale gdzieś się ona
rozmyła. Musimy do niej powrócić, stworzyć własny styl, który pozwoli nam wygrywać z najlepszymi.