W pierwszej rundzie para rozstawiona z numerem czwartym miała wolny los, a w drugiej pokonała w środę Hiszpanów Nicolasa Almagro i Davida Marrero 6:0, 6:3.

Reklama

Mecz trwał zaledwie 48 minut, a Polak i Austriak odnotowali w nim sześć asów i trzy podwójne błędy serwisowe (rywale po jednym), a także czterokrotnie przełamali podanie rywali, nie przegrywając żadnego ze swoich gemów.

To zwycięstwo dało Kubotowi i Marachowi 180 punktów, dzięki którym powiększyli swój tegoroczny dorobek do 3735 pkt. Wygrali dotychczas dwa turnieje ATP w Santiago i Acapulco, a Polak triumfował też we wrześniu w Bukareszcie z Argentyńczykiem Juanem Ignacio Chelą (gdy Austriak był kontuzjowany).

Poza tym polsko-austriacka para poniosła porażkę w finale w Costa do Sauipe, a w Wielkim Szlemie osiągnęła ćwierćfinały w Roland Garros i US Open, zaś rundę wcześniej odpadła w Australian Open.

Przed rokiem Kubot i Marach zadebiutowali w londyńskim turnieju masters i w swojej grupie wygrali dwa mecze, jednak w trzecim ponieśli porażkę z amerykańskimi braćmi Bobem i Mikem Bryanami. Ona uniemożliwiła im awans do półfinału.

W tym sezonie są piątym deblem, jaki zapewnił sobie prawo gry w ATP World Tour Finals. Oprócz nich w londyńskiej O2 Arena zagrają amerykańscy bracia Bob i Mike Bryanowie (nr 1. w rankingu), Kanadyjczyk Daniel Nestor i Serb Nenad Zimonjic (2.), Leander Paes z Indii i Czech Lukas Dlouhy (3.), a także triumfatorzy Wimbledonu Austriak Juergen Melzer i Niemiec Philipp Petzschner (11.).

Wcześniej, w piątek, w paryskim ćwierćfinale Kubot i Marach zmierzą się z Cechem Frantiskiem Cermakiem i Słowakiem Michalem Mertinakiem, rozstawionymi z ósemką. Ta para też ma szansę na wstęp w turnieju masters, ale musi triumfować w Bercy.

To pozwoli jej wejść do czołowej siódemki, jeśli słabsze wyniki uzyskają w hali Bercy rywale znajdujących się wciąż przed nimi.

Reklama

Wieczorem o miejsce w ćwierćfinale paryskiej imprezy zagrają zajmujący piąte miejsce w rankingu ATP "Doubles Race" Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski. Ich rywalami będą Wesley Moodie z RPA i Belg Dick Norman, sklasyfikowani na ósmym miejscu. Pary te spotkają się po raz pierwszy.

Polakom wystarczy wygranie tego meczu, by zakwalifikowali się po raz czwarty w karierze do ATP World Tour Finals, a po raz trzeci z rzędu (w 2006 i 2008 roku turniej jako Masters Cup był rozgrywany w Szanghaju, zanim przed rokiem przeniesiono go do Londynu).

Wygrana w drugiej rundzie da im to 180 punktów, przez co powiększą swój dorobek do 3700 punktów. To zapewni im, że nie znajdą się już poza czołową siódemką. Jeśli natomiast poniosą porażkę, nic nie zyskają i będą musieli czekać na potknięcia rywali. Moodie i Norman mogliby ich wyprzedzić dopiero jeśli dotrą w stolicy Francji do półfinału.

O prawo gry w londyńskiej O2 Arena walczą jeszcze w tym tygodniu Mahesh Bhupathi z Indii i Białorusin Maks Mirnyj (nr 6. w rankingu), Rohan Bopanna z Indii i Aisam-Ul-Haq Qureshi z Pakistanu (nr 7.).

Cermak i Mertinak są już w ćwierćfinale, choć nie wyszli jeszcze na kort. W pierwszej rundzie mieli wolny los, a w drugiej dostali walkowera od Rosjanina Michaiła Jużnego (kontuzja pleców) i Ukraińca Serhija Stachowskiego.

Dzięki 180 punktom uzyskanym bez walki Czech i Słowak przesunęli się już na dziesiąte miejsce, a żeby myśleć o kwalifikacji do mastersa muszą się znaleźć w czołowej siódemce.