- powiedziała Radwańska z uśmiechem na konferencji prasowej po wtorkowym zwycięstwie nad Jekateriną Makarową 6:4, 6:1.
Wozniacki z kolei pokonała Czeszkę Katerinę Siniakovą 6:4, 6:4 i w środę tenisistki, które nie kryją, że się przyjaźnią, po raz drugi w ciągu pięciu dni staną naprzeciw siebie. W sobotę w półfinale zawodów w Tokio Dunka zwyciężyła po prawie trzech godzinach gry 4:6, 7:5, 6:4 i poprawiła bilans wzajemnych potyczek na 9-4.
- dodała.
Polka była zadowolona z występu przeciw Makarowej.
- tłumaczyła.
Wyraziła przekonanie, że w spotkaniu z Wozniacki znowu - jak w Tokio - będzie miała swoje szanse, ale liczy, że tym razem uda się je wykorzystać.
- zauważyła.
Zawodniczka z Krakowa była też pytana o inną tenisistkę polskiego pochodzenia - Angelique Kerber, która od niedawna prowadzi w światowym rankingu. Radwańska zaznaczyła, że Niemka w pełni na to zasłużyła.
- powiedziała.
Wspomniała też, że choć kilka razy się wybierała, nigdy nie udało się jej odwiedzić Puszczykowa, gdzie Kerber często trenuje w akademii swojego imienia.
- dodała.
Radwańska przyznała też, że w rozmowach z Kerber i Wozniacki przewijał się w przeszłości temat wspólnych występów pod jedną flagą. - odparła zagadnięta przez jednego z dziennikarzy.
Polka dość pozytywnie odniosła się do pomysłu Międzynarodowej Federacji Tenisa (ITF), by finałowe mecze Pucharu Davisa czy Fed Cup rozgrywane były na neutralnym terenie.
- oceniła.
Organizatorzy pojedynek Radwańskiej z Wozniacki wyznaczyli jako ostatni w środę. Powinien się rozpocząć około godz. 15 czasu polskiego.