Kawa była w turnieju rozstawiona z „jedynką”, jej rywalka zajmowała kolejne miejsce. Obie w drodze do finału nie przegrały seta, co zapowiadało wyrównany, zacięty mecz. I taki był, obfitował w długie wymiany piłki, gemy rozstrzygane „na przewagi”.

Reklama

W pierwszym secie Kawa prowadziła już 5:3, miała w sumie cztery okazje do skończenia tej partii. Wykorzystywała przerwy na zmianę opatrunku na lewym udzie, w końcu w ogóle z niego zrezygnowała. Tymczasem pięć lat młodsza od niej zawodniczka bytomskiego Górnika wyszła z opresji i wygrała seta 7:5.

Drugi set był wyrównany do stanu 3:3, potem dwa gemy wygrała Fręch, w kolejnym prowadziła 40:0, ale rozstrzygnęła go dopiero "na przewagi" i mogła się cieszyć ze swojego trzeciego tytułu.

Tytuł dla Kacpra Żuka

Kacper Żuk zdobył tytuł mistrza Polski w tenisie. W niedzielnym finale pokonał w Bytomiu Daniela Michalskiego 7:6 (7-5), 7:6 (7-3).

W odróżnieniu od rywalizacji kobiet, męskim w finale zabrało najwyżej rozstawionych uczestników turnieju Huberta Hurkacza i Kamila Majchrzaka. Pierwszy w drugiej rundzie przegrał z 17-letnim juniorem Maksem Kaśnikowskim, Majchrzak w ćwierćfinale nie sprostał Michalskiemu.

W efekcie naprzeciwko siebie stanęli tenisiści rozstawieni z kolejnymi numerami.

Michalski (numer 4 w drabince) wygrał łatwo trzy pierwsze gemy, potem prowadził 4:1, 5:2 i.. jego rywal wrócił do gry. Obronił w sumie sześć piłek setowych, doprowadził do stanu 5:5, a następnie był lepszy w tie-breaku.

Drugi set też dostarczył zgromadzonym na widowni kibicom wielu emocji. Żuk prowadził już 6:5 i 40:0, ale nie zdołał skończyć meczu. Konieczny był drugi tie-break, ponownie wygrany przez popełniającego mniej błędów Żuka, który zdobył swój pierwszy tytuł.

Pula nagród tegorocznych MP, które ze względu na pandemię i zawieszenie imprez międzynarodowych mają wyjątkowo mocną obsadę, wynosiła rekordowe 200 tys. złotych. Zwycięzcy rywalizacji singlowej otrzymali po 27 tys. Mistrzostwa są częścią PZT Polish Tour, rozgrywanego w dziewięciu miastach.

94. mistrzostwa Polski początkowo miały zostać – jak w poprzednich latach – rozegrane z pobliskich Gliwicach, jednak władze tego miasta zrezygnowały z organizacji z powodu pandemii. Na przyjęcie tenisowej elity zdecydowali się działacze obchodzącego 70-lecie istnienia Górnika Bytom. W Bytomiu zabrakło dwóch najwyżej notowanych Polek - Magdy Linette (36. w światowym rankingu) i Igi Świątek (49.). Pierwsza trenuje w USA, „uziemiona” przez pandemię, druga wystąpiła w pokazowych turniejach w szwajcarskim Montreaux i czeskiej Pradze.