- przyznała na konferencji 21-letnia Świątek.
Jej zdaniem kluczem do zwycięstwa był udany początek w jej wykonaniu.
- wskazała Polka.
Po ostatniej piłce, wyrzuconej przez rywalkę w aut, Świątek padła na kort.
- powiedziała.
Świątek cieszyła się też, że udowodniła sobie, iż może wygrywać Wielkie Szlemy nie tylko na paryskiej mączce.
- zaznaczyła.
Przyznała przy tym, że trudno porównać drugie zwycięstwo w Paryżu i premierowy sukces w Nowym Jorku.
- tłumaczyła raszynianka.
Na konferencji prasowej padło też pytanie, czy wobec zwycięstwa w US Open nie będzie już narzekać na piłki, którymi rozgrywany jest ten turniej.
- odparła.
Świątek podkreśliła, że zdobyte już doświadczenie pozwala jej nie załamywać się w kluczowych momentach meczów i że lepiej znosi ewentualne porażki.
- analizowała.
Stara się nie wybiegać zbyt daleko w przyszłość, bo najpierw musi się oswoić z tym, co dzieje się obecnie.
- nadmieniła Świątek.
Podsumowując cały cykl występów za oceanem przyznała, że na początku musiała się przyzwyczaić do wielu rzeczy, choćby bardzo męczącej upalnej pogody, stąd początek tej części sezonu był słabszy w jej wykonaniu.
- zauważyła.
Wcześniej Polka wspominała kilka razy, że Nowy Jork to miejsce, gdzie trudno o skupienie.
- dodała z uśmiechem.
W niedzielę mistrzyni US Open ma w planach m.in. wybrać się na musical.
- przekazała na zakończenie.
Z Nowego Jorku dla PAP - Tomasz Moczerniuk