Dziennik Gazeta Prawana logo

Świątek była na kolanach, ale się odrodziła. Pierwsza wygrana w WTA Finals

3 listopada 2024, 16:18
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Iga Świątek
Iga Świątek w meczu fazy grupowej z Czeszką Barborą Krejcikovą podczas tenisowego turnieju WTA Finals 2024 w Rijadzie w Arabii Saudyjskiej/PAP
Iga Świątek udanie zainaugurowała turniej WTA Finals. Polka w swoim pierwszym meczu w Rijadzie wygrała z 4:6, 7:5, 6:2 Barborą Krejcikovą. Zwycięstwo nie przyszło łatwo, bo Czeszka na początku dominowała, ale nasza tenisistka odwróciła losy spotkania.  

Dla Świątek był to powrót na kort po dłuższej przerwie. Była liderka rankingu WTA ostatni oficjalny mecz rozegrała w sierpniu. Potem zrezygnowała z udziłu w trzech turniejach z rzędu. Zmieniła też w tym czasie trenera. Tomasza Wiktorowskiego zastąpił Wim Fissette.

Świątek zaczęła fatalnie

Z Krejcikovą Świątek do tej pory miała bilans 2-2. Ostatni raz grały ze sobą w ubiegłym roku w finale w Dubaju, gdzie góra była Czeszka. Teraz Polka udanie się jej zrewanżowała za tamtą porażkę. 

Pierwszy mecz pod okiem nowego szkoleniowca Świątek zaczęła bardzo nerwowo. W pierwszym secie nasza tenisistka popełniła sporo niewymuszonych błędów. 

Krejcikova nie grała rewelacyjnie, ale z zimną krwią wykorzystywała każdą pomyłkę Świątek. W efekcie szybko przełamała serwis Polki. Osiągniętej przewagi nie zmarnowała. Kontrolowała grę i spokojnie zwycięsko zakończyła seta. 

Przebudzenie Świątek w drugim secie

Druga partia fatalnie zaczęła się dla Świątek. 23-latka nadal grała bardzo nerwowo. To bardziej ona oddawała punkty rywalce, niż Czeszka je zdobywała. 

Krejcikova szybko wygrała trzy gemy z rzędu i wydawał się, że jest na najlepszej drodze do wygrania meczu. Wtedy jednak nastąpiło przebudzenie Świątek. Nasza tenisistka wstała z kolan. Cztery kolejne gemy rozstrzygnęła na swoją korzyść i wyszła na prowadzenie. 

Przy stanie 6:5 i serwisie rywalki miała dwie piłki setowe. Pierwszą Krejcikova obroniła, ale po chwili wyrzuciła piłkę w aut i tym samym Świątek wyrównała wynik meczu.

Koncert Światek w trzeciej partii

W decydującej - trzeciej - partii to Krejcikova zaczęła popełniać błędy z forhendu. Świątek konsekwentnie to wykorzystywała, ale przede wszystkim poprawiła własną grę. Zwłaszcza pierwszy serwis. Efekt to prowadzenie 3:0. 

Świątek nie zdjęła nogi z gazu. Po zaciętej grze na przewagi, w której była numer jeden światowego tenisa popisała się kilkoma kapitalnymi akcjami przełamała podanie przeciwniczki i szósty gem z rzędu padł jej łupem.

Piąty gem nie miał żadnej historii. Świątek zaliczyła w nim 9. i 10. asa serwisowego. Wygrała bez straty punktu. 

Krejcikova widząc, że nie ma już nic do stracenia zaczęła grać bardzo odważnie, ryzykownie i agresywnie. Dzięki temu zmniejszyła straty (2:5). To jednak wszystko, na co było ją stać. Po chwili Świątek "domknęła" seta i "zamknęła" mecz. Po ponad dwóch godzinach i trzydziestu minutach gry w geście triumfu zacisnęła pięść. 

Świątek broni tytułu

Świątek w Rijadzie broni tytułu wywalczonego przed rokiem w Cancun. W "Grupie Pomarańczowej" oprócz Krejcikovej jej rywalkami będą jeszcze Amerykanki Coco Gauff i Jessica Pegula.

Rywalizacja na pierwszym etapie WTA Finals, turnieju dla ośmiu najlepszych zawodniczek sezonu, odbywa się w dwóch grupach, w których zawodniczki walczą systemem "każda z każdą". Do półfinałów awansują po dwie najlepsze z każdej grupy i wówczas stoczą pojedynki o udział w zaplanowanym na 9 listopada finale.

W sobotę rywalizację zaczęła "Grupa Fioletowa". Liderka światowego rankingu Białorusinka Aryna Sabalenka wygrała z mistrzynią olimpijską Chinką Qinwen Zheng 6:3, 6:4, a mająca polskie korzenie Włoszka Jasmine Paolini pokonała reprezentującą Kazachstan Jelenę Rybakinę 7:6 (7-5), 6:4.

Świątek gra o powrót na fotel liderki rankingu WTA

Świątek w Arabii Saudyjskiej walczy również o powrót na pierwsze miejsce w rankingu WTA. To jednak nie zależy tylko od niej. Potrzebna jest jeszcze słabsza dyspozycja Sabalenki.

Warunkiem podstawowym awansu Świątek na szczyt listy WTA jest jej triumf w Rijadzie. Bez tego nawet trzy grupowe porażki Sabalenki nie pomogą. Wygranie turnieju może jednak nie wystarczyć. Białorusince, bez oglądania się na Polkę, do utrzymania prowadzenia wystarczą trzy wygrane w grupie albo awans do finału nawet z tylko jednym grupowym zwycięstwem.

Turniej WTA Finals, znany wcześniej pod nazwą WTA Championships, rozgrywany jest od 1972 roku. Siedmiu tenisistkom udało się wygrać co najmniej dwa razy z rzędu. Ostatnią, która obroniła tytuł, była Amerykanka Serena Williams; najlepsza w latach 2012-14. Najwięcej razy - osiem - w imprezie zwyciężyła reprezentująca USA Martina Navratilova.

24b03097-38331815.jpg
Barbora Krejcikova/Marcin Cholewiński
24b03087-38331810.jpg
Wim Fissette/Marcin Cholewiński
24b03085-38331805.jpg
Iga Świątek i Barbora Krejcikova/Marcin Cholewiński
iga-swiatek-i-barbora-krejcikova-38331800.jpg
Iga Świątek i Barbora Krejcikova/Marcin Cholewiński

 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj