Po tym ciosie Dorota Gburczyk padła na parkiet, jak rażona piorunem. Koszykarka Wisły Kraków dosłownie zalała się krwią, gdy została powalona pod koszem przez Amerykankę z Odry Brzeg. Polka straciła przytomność, zawodniczka z USA złamała jej też nos.
"To było bandyckie zagranie" – mówi bez ogródek "Faktowi" prezes Wisły Piotr Dunin-Suligostowski. "Na szczęście po badaniach w szpitalu okazało się, że Dorota nie ma wewnętrznych urazów głowy. Jest natomiast bardzo skomplikowane złamanie nosa z przemieszczeniami kości. Teraz czeka ją ciężka operacja i jeszcze trudniejszy powrót do zdrowia" - dodaje.
Mimo straty cennej zawodniczki, koszykarki Wisły Kraków pokonały ostatecznie Odrę Brzeg 83:66. "Dedykujemy to zwycięstwo Dorocie" – powiedział trener Wiślaczek José Ignacio Hernández.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|
