Dziennik Gazeta Prawana logo

Grzegorz Tkaczyk: Ciężko nas złamać

17 stycznia 2008, 01:06
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Grzegorz Tkaczyk to najważniejszy szczypiornista w polskiej kadrze. Poprowadził Polaków do wicemistrza świata, a teraz zaczyna walkę o mistrzostwo Europy i olimpijskie paszporty. Rozgrywający nie obawia się o motywację drużyny. "Ciężko nas złamać" - mówi DZIENNIKOWI.


Tylko szacunek, nic więcej. Na pewno się go nie boję. Ivano to geniusz - jest kompletnie nieprzewidywalny, a jego efektowne zagrania pokazywane są na okrągło w telewizji. Mimo to zapewniam, że się złamię. Dam sobie radę.


Dużo rozmawiamy o rywalach. Zastanawiamy się, jak zaskoczyć Chorwatów. Nie jest tak, że wzorem niektórych sportowców unikamy tematu i staramy się nie myśleć o tym, co nas czeka. My wręcz podgrzewamy atmosferę. Pragniemy doprowadzić do sytuacji, w której tuż przed meczem będziemy maksymalnie naładowani pozytywną energią.


Sam nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Nie jest tak, że skoro z nimi nie walczyliśmy, to ich nie znamy. Wiemy o każdym mocnym i słabym punkcie rywali. Myślę, że dziś o zwycięstwie zadecyduje to, która drużyna zagra lepiej w obronie. Na takich imprezach jak mistrzostwa Europy mecze wygrywa się dzięki twardej, zdecydowanej grze w defensywie.


To prawda. Ale już dzień później zaprezentowaliśmy się o klasę lepiej. Na kolejnych treningach wyglądało to już bardzo dobrze. Szczyt formy powinien przyjść właśnie dziś.


Teraz jesteśmy jeszcze dojrzalszym zespołem. Trudne chwile nie są dla nas niczym nowym. Gdy na dziesięć sekund przed końcem ważnego meczu trzeba będzie rzucić z trudnej pozycji, nikomu nie zadrży ręka. Jestem tego pewien.


Nie, bo jesteśmy na nią przygotowani. Wiemy, że teraz każdy będzie sprężał się mecze z Polakami. Ale... to dobrze. Gdy rywal stawia ci wysokie wymagania, rozwijasz się i idziesz do przodu.


Zapewniam pana, że największe oczekiwania w stosunku do drużyny mamy my sami. Jeśli zawiedziemy, będziemy to niesamowicie przeżywać i cierpieć.


Niepotrzebnie się denerwuje. Nikt z nas nie podchodzi do sprawy tak: jesteśmy drugą drużyną globu, więc każdy powinien przed nami klęknać. Pokora to jedno z najważniejszych słów w polskiej reprezentacji.


Nie, ja bardzo lubię tę rolę. Kręci mnie to, że mogę wymyślać sposoby, by rozbawiać i motywować kolegów. Chyba mam w sobie coś z psychologa (śmiech).


Oczywiście. Jesteśmy dużymi chłopcami, więc bywa, że się pokłócimy. Ale to konstruktywna kłótnia. Gdy w tej drużynie ktoś ma do kogoś jakieś pretensje, to siada przy stole i szczerze rozmawia. Nie ukrywamy między sobą nic, dzięki temu atmosfera jest bardzo dobra, nie ma żadnego podziału na grupki, nikt nikogo nie obgaduje za plecami.


Trochę tak. Na mundialu w Niemczech było dużo informacji w gazetach, efektowne plakaty zapowiadające tę imprezę. Tu tego na razie nie ma. Może w trakcie turnieju sytuacja się zmieni.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj