Nie mam gotowego przepisu. Po prostu staram się nie powtarzać podczas oddawania rzutów. Jak raz uderzę w górny róg, innym razem strzelam w dolny. Myślę na boisku. Nie podchodzę pod żaden
schemat. Wyciągam wnioski. W tym wszystkim tkwi moja siła. A także w tym, że bramkarz przeważnie reaguje pół sekundy przed oddaniem rzutu. Gdy widzi, że składam się do strzału, rzuca się
instynktownie w jedno miejsce. Ja patrzę wtedy gdzie, a potem staram się w ostatniej chwili zmienić tor lotu piłki.
Między innymi. Dzięki pracy z nim uwierzyłem w siebie, osiągnąłem stały, wysoki poziom. Jednak nie zjadłem wszystkich rozumów. Wiem, że jest parę rzeczy, które mógłbym wykonywać lepiej
- na przykład współpraca na boisku ze skrzydłowymi, a także gra w obronie. Wszystko to robię poniżej swoich oczekiwań.
Wierzę, że tak. Mam spory potencjał.
To głównie kwestia talentu, a nie pracy. Ja urodziłem się z niesamowitą parą w dłoni, a także z dobrą koordynacją ruchową. Jak na swoje 202 cm wzrostu, bardzo szybko i sprawnie składam
się do rzutu.
Nie, bo ja mam dobrego cela i rzadko kiedy trafiam w bramkarzy (śmiech).
Nie uważam siebie za idealnego zawodnika, ale gdy słyszę, że jestem prosty i jednotorowy, to szlag mnie trafia. Z drugiej strony uspokajam się tym, że prawdziwi znawcy mnie doceniają. Wiedzą,
że piłka ręczna to nie taka łatwa sprawa.
Jestem zawodnikiem, który dobrą grą może przesądzić o losach meczu. Podobnymi piłkarzami są Mariusz Jurasik i Marcin Lijewski. Szefem zespołu na parkiecie i w życiu jest jednak
rozgrywający i kapitan Grzegorz Tkaczyk.
Nie zastanawiałem się nad tym. Dostrzegam za to co innego: poziom drużyny niesamowicie się wyrównuje. Nie ma już dużych różnic między pierwszym składem, a rezerwowymi. Mój zmiennik
Michał Jurecki zrobił w ciągu roku olbrzymi postęp, wszedł na mój poziom. Nic tylko się cieszyć.
Proszę nie mylić dwóch spraw. Dziennikarzom wydaje się, że koledzy obiecują mistrzostwo. A to nieprawda. Oni deklarują, że zrobimy wszystko, by walczyć o pierwsze miejsce. Nie gwarantują
jednak, że ta walka zakończy się sukcesem.
Trójkolorowi grają bardzo twardo w obronie, systemem 3-2-1. Mają najlepszą defensywę świata. Nie umiemy się przez nią przebić. Szczerze? Nie wiem, czy jesteśmy na tyle mocni, by dać im
radę już teraz. Prędzej pokonamy Hiszpanów, na których mamy chyba sposób. Rok temu w turnieju towarzyskim na ich terenie prawie udało nam się ich pokonać.
Odpowiem po meczu - jeśli wygramy i ustalimy sobie fajną pozycję wyjściową, na pewno stwierdzę, że tak (śmiech). Sądzę, że jeżeli ich pokonamy, mamy dobrze ustawione mistrzostwa.
Szczerze? Nie podniecamy się tym, że tych dwóch piłkarzy może nie wyjść na parkiet. Poza nimi Chorwaci mają dwudziestu wyrównanych zawodników, tak że strata gwiazd wcale nie musi być dla
nich tak odczuwalna. Zakładając, że Dzomba i Balić nie wystapią, przeciwnik straci nie więcej niż 15 procent swojej wartości.
Nad dojściem do siebie po ciężkich treningach. Nie szarżujemy, odpoczywamy, czujemy się nieco zmęczeni bo w minionych tygodniach naprawdę solidnie zapieprzaliśmy.
*Karol Bielecki ma 26 lat, jest liderem reprezentacji Polski piłkarzy ręcznych, gra w niemieckim klubie Rhein-Neckar Loewen