Ma pan już w głowie pierwszą jedenastkę na mecz ze Słowenią?
Leo Beenhakker: Mam dziesiątkę. Kwestia jedenastego piłkarza, to kwestia Brożka. Zdrowy Paweł zagra w pierwszym składzie.

Reklama

Uraz Brożka jest aż tak poważny?
Piłkarz cały czas czuje ból. Pozytywne jest natomiast to, że kontuzja nie będzie już gorsza. Niektórzy piłkarze mogą grać z drobnymi urazami. To kwestia mentalności - niektórzy czują się z tym źle, tracą pewność siebie. Pracujemy jednak nad tym i podejmiemy decyzję w piątek w nocy.

Chyba bardzo panu zależy na grze tego piłkarza. Po raz pierwszy na treningu osobiście zajął się pan jednym zawodnikiem.
Po prostu dotychczas to nie było konieczne. Początkowo Paweł miał trenować z zespołem, ale zmieniłem zdanie i stwierdziłem, że lepiej będzie, jeśli intensywniej się rozgrzeje. Pracowałem w ten sposób wiele razy.

W ostatniej chwili zdecydował się pan powołać Marka Saganowskiego. A ten piłkarz nie był nawet na liście rezerwowych...
To prawda, napastnikiem z tej listy był Tomasz Zahorski. Pomyślałem jednak, z perspektywy problemów Górnika, że to nie jest najlepszy pomysł, by powoływać tego chłopaka. Zdecydowałem się więc na sięgnięcie po sprawdzonego Saganowskiego.

Trochę to dziwne, że chwalił pan Saganowskiego po mistrzostwach Europy, gdzie jako jeden z nielicznych nie zawiódł. Na dodatek ten piłkarz zmienił klub, gra regularnie, będzie występował w Lidze Mistrzów, a powołania na eliminacyjne mecze nie dostał.
Nie powoływałem go, ale zadzwoniłem do Marka przed meczem z Ukrainą. Powiedziałem mu, że zamiast niego powołam Jelenia i dam mu szansę. Tak samo było przed powołaniami na mecze eliminacji. Cały czas byliśmy w kontakcie. Wiedziałem, że Marek zmienia klub i przenosi się z Southampton do Aalborga. Powiedziałem mu, że na ten moment moja decyzja jest taka, ale drzwi do kadry są dla niego cały czas otwarte.

Przygotowanie drużyny, mimo kilku dni spędzonych z piłkarzami, nie było chyba łatwe. W poniedziałek nie miał pan wszystkich zawodników, w czwartek nie trenowaliście. W ogóle nie trenowaliście ciężko.
We wtorek po południu trenowaliśmy wszyscy ciężko, w środę - to samo. Na takim poziomie nie możesz harować dwa razy dziennie. Dlatego treningi tak wyglądały - raz ciężka praca, innym razem wykańczanie akcji, bo to nie jest najmocniejsza strona drużyny, i doskonale o tym wiemy. Naszym wrogiem zawsze jest czas, każdy przyjeżdża w innej formie.

Jest kilka zmartwień. Bohaterowie poprzednich eliminacji - Krzynówek i Smolarek - nie są w rytmie meczowym.
Kiedy ktoś uważa, że Krzynówek nie jest gotowy w stu procentach, by grać na lewej stronie, to od razu rodzi się pytanie: kto może tam grać?

Smolarek.
Okej, ale on jest w podobnej sytuacji. Nie grał ostatnio, a ja dobrze go znam. Potrzebuje meczów. Jak najwięcej gry. Nie treningów. Jakieś inne pomysły? Szukam lewego pomocnika jak wariat i znaleźć nie mogę.

Piszczek?
Może właśnie dlatego tutaj jest... Mam dobry kontakt z menedżerem Herthy i wiem, że w tym momencie Łukasz jest w bardzo dobrej formie. Faktycznie - na treningach robi dobre wrażenie. Ale to nie jest prawdziwy lewonożny piłkarz, jakiego szukam. To wszystko musi mieć ręce i nogi. Taki Brożek żyje z piłek zagrywanych z lewej i prawej strony. Pomocnicy zagrywają piłki za plecy obrońców rywali i Paweł biegnie do tych piłek. Wtedy jest najbardziej niebezpieczny. W momencie, kiedy masz na boku Piszczka, który często schodzi do środka i nie zagrywa takich piłek, Brożek traci na wartości.

Obsada bramki to żaden kłopot?
Fabiański jest coraz bardziej doświadczonym bramkarzem. Może nie grał w wielu ważnych meczach o stawkę, ale każde spotkanie Arsenalu niesie ze sobą olbrzymią presję. I wymaga doświadczenia oraz odpowiedzialności. On sobie z tym radzi. Muszę też powiedzieć, że ten chłopak z Dundee (Załuska - przyp. red.) jest niesamowity.

No to została nam jeszcze lewa obrona.
Mamy teraz dwóch piłkarzy na tę pozycję: Gancarczyka i Kowalczyka. Są na mniej więcej tym samym poziomie. Przewagą Gancarczyka jest lewa noga. Przewagą Kowalczyka jest siła w defensywie. To duży facet, prawdziwy obrońca.