Dziennik Gazeta Prawana logo

Zaczyna się walka o milion dolarów

24 lipca 2008, 01:25
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
W rozpoczętym wczoraj finałowym turnieju Ligi Światowej siatkarzy walka toczy się nie tylko o milion dolarów za pierwsze miejsce, ale przede wszystkim o zapewnienie sobie psychologicznej przewagi nad rywalami przed igrzyskami w Pekinie - pisze DZIENNIK. Dla Polaków turniej w Rio de Janeiro to szansa, by odzyskać nadwątloną przez ostatni rok wiarę w siebie.

Liga Światowa siatkarzy stworzona została w 1990 roku w tym samym celu, co jedna z piosenek legendarnej Republiki - dla pieniędzy. Zwłaszcza w tym sezonie większość trenerów najchętniej by z niej zrezygnowała, a tymczasem, zamiast przygotowywać się w spokoju do startu w igrzyskach, musi mierzyć siły z najlepszymi. I to po sześciu tygodniach męczących, interkontynentalnych podróży.

"Nadal pracujemy nad formą" - powiedział DZIENNIKOWI przed turniejem trener Raul Lozano. Od razu uznał też za stosowne uspokoić polskich kibiców ewentualnymi porażkami: "Jeśli któregoś z moich zawodników będzie coś bolało - nie zagra w Rio. Poza tym będziemy nadal ciężko trenować".

Zajęcia w siłowni mogą odbić się na dyspozycji Polaków w pierwszych dwóch spotkaniach, ale powinny zaprocentować w Pekinie. Dla naszych siatkarzy gra toczy się o odzyskanie mentalności zwycięzców. Przed rokiem, to właśnie ona i seria 14 kolejnych zwycięstw miała wprowadzić ekipę Raula Lozano na pierwsze w historii medalowe miejsce w Lidze Światowej ale skończyło się zaledwie na 4. lokacie.

Teraz Polacy grają w LŚ po raz 11., w finałowym turnieju po raz 5. i jednak liczą po cichu na medal. Choćby brązowy, bo po tym co pokazały wczoraj Brazylia i Rosja (gospodarze pokonali rywali 3:0) wydaje się, że to właśnie te dwie potęgi zagrają w finale.

Dzisiejszy mecz z USA będzie też okazją dla Mariusza Wlazłego, by wziąć rewanż na Claytonie Stanleyu. Obaj zaliczani są do najlepszych atakujących świata, obaj nadają piłce prędkość niemal 130 km/h. Amerykański atakujący przypomina boksera wagi ciężkiej, podczas gdy Polak raczej skoczka wzwyż. W kwietniowym półfinale Ligi Mistrzów górą było Dynamo Kazań, płacące Stanleyowi prawie milion dolarów rocznie. Teraz triumfować może Wlazły, zbliżając się też do 15 tys. dolarów nagrody dla najlepszego atakującego turnieju i 30 tys. dol. dla najlepiej punktującego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj