Mariusz Pudzianowski przebywa w Ameryce od środy, ale jeszcze się nie zaaklimatyzował. "Siedzę po nocach w Internecie, spać nie mogę. Już mnie to zaczyna denerwować, bo jak wreszcie się położę, to trzeba iść na zawody" - opowiada.

Reklama

Na szczęście kłopoty ze snem mu nie przeszkadzają. "Nawet zaspany dam radę, ale przed finałowymi zawodami trzeba będzie wreszcie porządnie wypocząć. Jest kilku chętnych, by mi dokopać" - mówi "Super Expressowi".

Niewykluczone, że już niedługo zawiśnie obok... Shakiry. Oczywiście na zdjęciu w hotelu, w którym mieszka. "Muszę tylko zostać mistrzem świata. Ale skoro mam wisieć tuż koło Shakiry, to trzeba wygrać te zawody śpiewająco" - śmieje się "Pudzian".