Bardzo dobrze, obronił kilka groźnych strzałów. Tomasz jest z nami od ponad roku, powoli zgrywa się z zawodnikami z pierwszego składu. To jest potwierdzeniem, że się przykłada.
Nie wiem. Być może bym się bał. Napięcie robi swoje. Kuszczak jest jeszcze niedoświadczony. Zagrał, bo nie ciążyła na nim wielka odpowiedzialność za zdobycie punktów. Wymagałem od niego
tylko dobrej gry. Nie zawiodłem się na nim.
My jesteśmy Manchester United. Nieważne, czy gramy zawodnikami z pierwszej jedenastki, czy z głębokich rezerw, czy to mecz o awans, czy mecz o nic. Zawsze gramy o zwycięstwo i nikogo nigdy się
nie boimy.
Dopiero bym im natarł uszu, gdyby się nie przykładali!
Tak, ale bardzo powoli. Ode mnie zależy, aby te zmiany w składzie zachodziły stopniowo. Na szczęście naszą specjalnością stało się podkupywanie młodych talentów, którzy łatwo się u nas
aklimatyzują i nabierają doświadczenia tak szybko, że już po kilku miesiącach mogą grać na poziomie wielkiego Manchesteru United. Przed tym sezonem zaangażowaliśmy młodziutkich Naniego i
Andersona. Grają świetnie, w przyszłości będziemy mieli z nich wielką pociechę.
Widzę w nim ten sam talent, ma bardzo podobny charakter. Zachowuje się niemal tak samo, co Cantona, Robson, Lee, czy Keane. Jest twardy, potrafi wpływać na innych. Wkrótce zostanie pewnie
kapitanem drużyny.
Mam doświadczenie, ale ani nie zamierzam doradzać Anglikom. Może po prostu nie potrafią grać w piłkę? Proszę mnie zrozumieć. Jestem Szkotem, a to nie idzie w parze z patrzeniem przychylnym
okiem na reprezentację Anglii.
Powinien mi się nie podobać, bo dzięki niemu Anglicy wreszcie zaczną wygrywać. A mówiąc poważnie, to świetny pomysł. Włoch jest idealnym kandydatem, jednym z niewielu ludzi, którzy
mogliby coś tą kadrą ugrać. Zdobył więcej pucharów niż moi piłkarze. On wyciągnie Anglię z kryzysu. Nic nie musi nikomu udowadniać. Wygrał tyle meczów i ma taki autorytet, że do
trenowania piłkarzy pokroju Lamparda, Terry’ego, czy Ferdinanda może podejść na luzie.
Na to wygląda. Potwierdza to fakt, że wielu zagranicznych szkoleniowców pracuje w czołowych klubach Premiership. W pewnym momencie zabrakło w Anglii rodzimych trenerów, coś się złamało w
systemie i dopiero szkoleniowcy z zagranicy byli w stanie znacznie podnieść poziom większości drużyn, wyznaczyć standardy.
Oczywiście. Dlatego niech Capello się przygotuje, bo znajdzie się pod sporym obstrzałem mediów. Ale znam go trochę. On ma grubą skórę. Rzadko okazuje emocje, nie przeżywa zbyt bardzo tego,
co się wokół niego dzieje. Krytyka go nie wzrusza.
Nigdy by mi jej nie złożono! A nawet gdyby, to bym odmówił. Jeśli by się jednak uparli, to zobaczyliby całkowicie zdezintegrowaną kadrę. Nie mogliby się spodziewać nic innego od
Fergusona-Szkota.