Dziennik Gazeta Prawana logo

Adamek ustali zasady

17 kwietnia 2008, 02:16
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Obydwaj byli mistrzami świata. Teraz znowu chcą walczyć o tytuł. W sobotę w Katowicach Tomasz Adamek zmierzy się z O'Neilem Bellem. Stawka jest duża - zwycięzca ma boksować ze Steve'em Cunninghamem o pas federacji IBF w wadze junior ciężkiej. DZIENNIK rozmawia z Tomaszem Adamkiem.

A skąd, bardzo spokojny człowiek. Troszeczkę niższy ode mnie. Powiedzieliśmy sobie "hello" i tyle.

Potrafi uderzyć, właściwie to solidnie przywalić. W ogóle facet lubi bijatykę, czyli typowo amerykański boks.

Nie ma mowy. Nie będzie mordobicia. Będę walczył w dystansie i spokojnie poszukam okazji, żeby go skontrować. Mamy walczyć na moich zasadach, nie jego.

Ma przestoje, czyli sam zaprasza do tego, by go zaatakować. Na dodatek nie wie, jak boksować z Europejczykiem, bo nigdy nie zmierzył się z kimś, kto walczy w typowo europejski sposób. Pewnie z nikim takim nawet nie sparował. Zobaczymy, jak na to zareaguje.

Mam mocną rękę i będę nią kłuł. Czyli zrobię dokładnie to, co zrobiłem w walce z Pinedą w Katowicach. Szybki lewy prosty, szybkie nogi, dobre poruszanie się w ringu. Z Andrzejem Gmitrukiem trenowałem to od 1999 r. i najlepiej się w tym czuję. Najważniejsze, żeby walka była ładna, żeby podobała się kibicom.

Treningi były bardzo ciężkie, a czuję się bardzo lekko. Czyli jestem w super formie. Limit w wadze junior ciężkiej to 90,700 kg. Rano ważyłem 91,200. Do walki spokojnie wszystko zrzucę.

Porażka wcale nie oznacza końca kariery. W Ameryce bokserzy przegrywają, a dostają kolejne wielkie pojedynki. Gdybym wygrał z Dawsonem, walczyłbym o mistrzostwo świata w wadze półciężkiej. I pewnie do dziś byłbym w tej wadze, czyli cały czas musiałbym się odchudzać. A z wiekiem staje się to coraz trudniejsze. Nie wiem, jak długo bym to wytrzymał.

Jesteśmy na "ty", ale zawsze zwracam się do niego z wielkim szacunkiem. Nauczył mnie bardzo dużo, to dzięki niemu stoczyłem kilka dobrych walk. Potrafi przekazać mi swoją wiedzę, a ja mu za to bardzo dziękuję.

Raczej to drugie. Andrzej nie jest człowiekiem, który wydziera się na zawodnika. I dobrze, dzięki temu się dogadujemy. Wie, że wolę ciszę i spokój.

Dokładnie. Właśnie leżę na kanapie i oglądam telewizję. Wieczorem, o 9 albo 10, zrobię króciutki trening. Też w domu, bo mam tu salkę treningową. Trochę rozciągania, trochę walki z cieniem, trochę ćwiczeń ze skakanką. Do Katowic pojadę dopiero na dzień przed walką.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj