Dziennik Gazeta Prawana logo

"Igrzyska są ważniejsze niż milion dolarów"

9 sierpnia 2008, 04:24
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Polscy siatkarze grają w niedzielę swój pierwszy mecz na igrzyskach olimpijskich. "Mecz z Niemcami to po prostu pierwsze spotkanie na igrzyskach. Można wygrać, a potem nie wyjść z grupy lub przegrać i grać dalej" - mówi DZIENNIKOWI Łukasz Kadziewicz


Łukasz Kadziewicz: Najbardziej nasze nastawienie. W Pekinie mamy dużą szansę naprawdę coś wygrać. Ja zupełnie inaczej odbierałem Ateny, gdy w kadrze znalazłem się trochę przypadkowo, a inaczej te igrzyska, gdy jestem częścią drużyny, która ma szanse osiągnąć dobry wynik. Jestem starszym, bardziej doświadczonym zawodnikiem i bardziej mogę pomóc zespołowi. Zespołowi, który jest znacznie lepiej nastawiony na zrobienie dobrego wyniku.


Patrzę do przodu, a nie do tyłu. Gdybanie o tym, na kogo byśmy wtedy trafili, nie ma żadnego sensu. Gdyby Amerykanie przegrali z nami jedną piłkę w naszym pierwszym meczu w finałowym turnieju Ligi Światowej w Rio, nie wygraliby potem całej imprezy, bo już by ich nie było na tych zawodach.


Nie było żadnego czyszczenia, bo głowy wcale nie były "brudne". Wszyscy zawsze oczekują od nas zwycięstwa, a nie zawsze da się je odnieść. Naszym celem jest po prostu gra na wysokim poziomie. W Rio na dwa mecze nie wyszedł nam jeden, przeciwko Serbii - to jest sport, to się zdarza. Nie ma z tego powodu dramatu.


Liga Światowa to komercyjna impreza, która wcale nie przynosi aż takiego splendoru. Można było po prostu zarobić milion dolarów za zwycięstwo, potem przeliczyć po słabym kursie i podzielić na 20 zawodników, oddając jeszcze część federacji. Nic wielkiego. Podczas igrzysk wszystko jest znacznie ważniejsze niż ten milion. Koncentrujemy na czymś, co może i powinno być wielką sportową przygodą, a nie tylko wycieczką. I albo przegramy, a potem będziemy słyszeć, jak wszyscy nas atakują, albo wygramy i inni będą musieli pomyśleć, jak wycukrownay komentarz na nasz temat wygłosić. Liczę na to drugie.


Nie traktuję go w ten sposób. To po prostu pierwsze spotkanie na igrzyskach, które można wygrać, przegrać, ale na pewno nie da się go zremisować. Można też wygrać, a potem nie wyjść z grupy lub przegrać i grać dalej. Nie ma co nad tym myśleć. Przecież bez względu na wynik nie położymy się w meczach z Brazylią, Rosją i Serbią. Wyjdziemy na boisko, by z nimi wygrać. Żeby coś osiągnąć w igrzyskach, trzeba pokonać wszystkich. Mamy tego świadomość.


Po ostatnim naszym spotkaniu w Rio. Każdy wziął płytkę z wycinkiem tego, co go najbardziej interesuje i się z nią zapoznał. Zresztą wiemy o rywalach bardzo dużo. To przecież zawodnicy którzy grają w Polsce, będą dopiero występować w naszym kraju, albo są nam znani z ligi włoskiej. Niemcy zresztą też wiedzą o nas wszystko, na tym poziomie nie ma tajemnic.


Raczej nie. Będziemy się koncentrować na sobie. Chcemy osiągnąć dobry wynik i potrzebujemy czasu dla siebie.


Widziałem kilku swoich kolegów z drużyny. I jeszcze paru świetnych Polaków i Polki z naszej ekipy... A tak serio: mamy przyjemność przebywania w gronie najsłynniejszych sportowców na świecie, ale to nie jest wycieczka. Można z otwartą buzią chodzić przez jeden dzień, ale potem czas skupić się na tym, co ważne dla ciebie: jedzenia, spania, czasu wolnego, koncentracji przed treningiem i meczem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj