"To była zwierzęca agresja tłumu. Było tak gorąco, że nawet reżyser z telewizji Rai Sport uciekł z hali i schował się w samochodzie" - tak skandaliczną sytuację opisuje Andrzej Wasilewski, szef zawodowej grupy Bullit Knockout Promotions, która jest promotorem Krzysztofa Bieniasa. Polak pokonał w piątek we włoskim Frosinone Svena Parisa. A potem... publiczność rzuciła się polską ekipę.
- dodaje Wasilewski. Szef Bullit Knockout Promotions podkreśla, że nie chodziło o złe sędziowanie, bo ono było sprawiedliwe dla obu stron.
Kibiców zdenerwowała lokalnego bohatera Svena Parisa (Frosinone to jego rodzinna miejscowość). - mówi portalowi Sport.pl Wasilewski, który razem z resztą Polaków musiał czekać 30 minut na zejście z ringu.
>>>Polak wykończył rywala i wysłał go do szpitala
Sędzia przerwał walkę w 12 rundzie. Paris chciał się poddać już po 11 rundzie, ale sekundanci namówili go na dalszą walkę. Kilka chwil później upokorzyły go ciosy Bieniasa.
, a Parisowi nie udał się rewanż za lutową porażkę. Wtedy nasz zawodnik okazał się lepszy po dziewięciu rundach.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|