- przyznał Australijczyk.
Ricciardo potwierdził, że rzeczywiście zblokował koła w swoim bolidzie i uratował się przed kłopotami w pierwszym zakręcie.
- dodał Ricciardo.
Bottas, zdobywca pole position, po kolizji obrócił się na wyjściu z zakrętu, w efekcie spadł na ostatnie miejsce. Ricciardo natomiast stracił przednie skrzydło w bolidzie i musiał zjechać do serwisu po nowy element. Wyścig zakończył ostatecznie na 12. pozycji.
Bottas, który po doskonałym wyniku w kwalifikacjach liczył na miejsce na podium, ostatecznie był 15. Fin tuż po zdarzeniu krzyczał przez radio, że został uderzony, liczył na to, że Zespół Sędziów Sportowych (ZSS) ukaże Australijczyka.
Ci jednak uznali, że zdarzenie nie miało wymiaru świadomego, niezgodnego z przepisami działania i nie ukarali Ricciardo.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.