Polacy zrewanżowali się utytułowanym rywalom za serie porażek w meczach o punkty i towarzyskich, w tym trzy ostatnie w finałach Eurobasketu 2013 w Słowenii 53:89, w 1/8 finału ME 2015 66:80 oraz ćwierćfinale wrześniowych mistrzostw świata w Chinach 78:90.

Reklama

Co prawda w składzie Hiszpanii było w Saragossie tylko dwóch koszykarzy z Chin: Javier Beiran i Xavi Rabaseda, ale klasa zespołu z Płw. Iberyjskiego i siła hiszpańskiej ligi stawiała w roli faworytów gospodarzy. Podopieczni trenera Sergio Scariolo, pracującego na co dzień w zespole mistrza NBA Toronto Raptors (jako asystent), wygrali co prawda walkę pod tablicami 44:27, ale w pozostałych elementach byli gorsi od biało-czerwonych. Ci wymusili na ekipie mistrza świata aż 23 straty i to właśnie defensywa była kluczowa w spotkaniu w Saragossie. Polacy mieli tylko 13 strat, a ponadto 18 asyst (o dwie więcej od rywali) i lepszą skuteczność zarówno z gry (47,5 proc.) i wolnych (87,5). Hiszpanie odpowiednio 41 i 65 proc.

Polacy rozpoczęli zmienioną piątka w porównaniu do meczu z Izraelem w Gliwicach (71:75): Adam Hrycaniuk zastąpił Damiana Kuliga, a Łukasz Koszarek, najbardziej doświadczony w kadrze, rozgrywający 200. mecz, Michała Michalaka. Ponadto na parkiecie w Saragossie pojawili się w wyjściowym składzie A.J. Slaughter, Aaron Cel i Michał Sokołowski.

Mistrzowie świata, mimo obecności tylko dwóch graczy z mundialu (ze względu na kolizję terminów brakuje koszykarzy NBA i Euroligi) zdominowali pierwsze minuty spotkania. Prowadzili 7:2, 9:4, 12:6. Polacy nie potrafili poradzić sobie z Danielem Diezem (siedem punktów w tej części), a przede wszystkim obroną rywali. Najbardziej odczuł to lider biało-czerwonych w spotkaniu z Izraelem A.J. Slaughter (29 pkt), któremu bardzo trudno było się uwolnić o rywali i wyjść na pozycję umożliwiającą oddanie rzutu.

Rzut zza linii 6,75 m Cela i akcje aktywnego w ataku Michała Sokołowskiego, który już nie odczuwał skutków infekcji, pozwoliły podopiecznym trenera Mike'a Taylora zmniejszyć straty. Po 10 minutach było 19:15.

Fatalny początek drugiej kwarty nie dawał nadziei na poprawę gry Polaków. Po czterech minutach gospodarze prowadzili 28:19 i trener Taylor musiał wziąć czas. Jego uwagi pomogły, bo po akcji Sokołowskiego było 30:29 dla gospodarzy. Rzut Cela dał remis 33:33, kolejna akcja Slaughtera z dystansu, który w drugiej kwarcie miał już nieco więcej swobody, gdyż korzystał umiejętnie z zasłon kolegów, pozwoliła Polsce objąć prowadzenie 38:35.

W drugiej połowie kibice Hiszpanii przecierali oczy ze zdumienia. Ich ulubieńcy w pierwszym występie na własnym parkiecie po mistrzostwach świata w niczym nie przypominali zespołu triumfującego w Chinach. Mnożyły się błędy, które Polacy skrzętnie wykorzystywali.

W 24. minucie Polska, po rzucie zza linii 6,75 m Slaughtera, wygrywała 53:47. Impuls do gry z jeszcze większym zaangażowaniem dali zmiennicy, a przede wszystkim najmłodszy, 19-letni Aleksander Balcerowski, który na co dzień nie gra wiele w ekipie Herbalife Gran Canaria. Po jego rzutach wolnych, które uzyskał po faulu wchodząc energicznie pod kosz i próbując dobić piłkę z góry, biało-czerwoni po raz pierwszy uzyskali prowadzenie ponad 10-punktowe 53:64 na 105 sekund przed końcem trzeciej kwarty. Najwięcej problemów sprawiał podopiecznym trenera Taylora występujący w lidze japońskiej Sebastian Saiz - w kolejnym meczu eliminacji miał double-double - 15 pkt i 12 zbiórek, ale jego koledzy nie prezentowali takiego poziomu jak on.

W ostatniej części biało-czerwoni kontrolowali sytuację, a gospodarzom nie pomagały ani doping fanów, ani przerwy brane przez trenera Scariolo, który miał wiele uwag do podopiecznych, ale nie potrafił swoimi pomysłami odwrócić losów meczu.

Rzut z blisko 9 metrów Cela dał Polsce prowadzenie 68:55, a wsad Balcerowskiego po raz pierwszy 15-punktowa przewagę 74:59 w 34. minucie. Polacy grali pewnie i swobodnie, a pięknymi akcjami indywidualnymi, wynikającymi jednak z gry zespołowej, popisywali się Slaughter, Sokołowski, Cel i Koszarek (siedem asyst) rozgrywający 200. mecz. Na jego koncie jest teraz 1205 pkt.

W pierwszej kolejce meczów kwalifikacyjnych Hiszpanie pokonali w Kluż Napoce Rumunów 84:71, a Polacy ulegli w Gliwicach koszykarzom z Izraela 71:75. Spotkanie Izrael - Rumunia odbędzie się w poniedziałek w Tel Awiwie.

Kolejne spotkanie w gr. A Polacy rozegrają dopiero 27 listopada na wyjeździe z Rumunią.

Hiszpania - Polska 80:69 (19:15, 16:23, 20:27, 14:15)
Polska: A. J. Slaughter 26, Aaron Cel 17, Michał Sokołowski 13, Damian Kulig 6, Tomasz Gielo 6, Aleksander Balcerowski 4, Łukasz Koszarek 3, Michał Michalak 3, Jarosław Zyskowski 2, Adam Hrycaniuk 0, Karol Gruszecki 0, Łukasz Kolenda 0
Hiszpania: Daniel Diez 16, Sebastian Saiz 15, Javier Beiran 7, Xavi Rabaseda 7, Dario Brizuela 6, Santi Yusta 6, Carlos Alocen 5, Jonathan Bareiro 4, Ferran Bassas 2, Nacho Llovet 1, Rodrigo San Miguel, Ruben Guerrero Pino 0

Tabela (miejsce, drużyna, mecze, wygrane, porażki, punkty +/-, różnica, punkty):
1. Polska 2 1 1 151: 144 7 3
2. Hiszpania 2 1 1 153:151 2 3
3. Izrael 1 0 1 71:75 -4 1
4. Rumunia 1 0 1 71:84 -13 1